Oj, oj, oj... Lupin się o nią troszczył, martwił, opiekował się nią, ale nie nazwałabym tego prawdziwą miłością, wiele dowodów temu przeczy. Tonks była kobietą bardzo ekspansywną, dominującą i, można rzec, wymuszającą pewne zachowania. Od samego początku ich 'związek' wydawał mi się podejrzany, fabuła 7. tomu tylko dolewa oliwy do ognia. Czy kochający mężczyzna chciałby porzucić swoją kobietę w ciąży? Spójrzmy na to chłodniejszym okiem... U Remusa widzimy dziwny kryzys, może to załamanie wojenne, ale nie da się ukryć, że targają nim ogromne rozterki, wątpliwości...
Remus miał zbyt wielki bagaż doświadczeń, by przelać go na swoją młodą, roztrzepaną i fikuśną partnerkę. Dogadywali się na polu przyjacielskim, ale ja nic poza tym tam nie widzę. A jedynym słusznym motywem, którym mógł kierować się Remus biorąc Nimfadorę za żonę, było spełnienie jej oczekiwań, dziwna uległość i po raz kolejny próba przypasowania się do normalnego społeczeństwa.
Taka jest moja opinia i nic nie jest w stanie jej zmenić. Tonks go kochała, on ją szanował. Nic poza tym. Dziękuję za uwagę