|
08-25-2009, 22:25
|
#1
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Kraina wiecznego ciepła <piekło city>
Posty: 25
|
Harry Potter i zioło fizjologoczne
Ten fik powstał z bardzo burzliwej współpracy mnie z Dziunią 
Natchnienie i jak i cała fabuła została wzięta z kosmosu  jak i trochę z życia 
z góry za jakieś ominięte błędy przepraszam , ale starałam się jak najlepiej to napisać. Proszę o sprawiedliwą ocenę:P:P
__________________________________________________ _______________
Rozdział I
Kolejny rok nauki w Hogwarci nie był tak pasjonujący jak poprzednie. Rutyna każdego dnia powodowała pogłębiające się znudzenie Harry’ego nauką. Dodatkowym powodem jego złego samopoczucia były himery Hermiony, jak i coraz większa chęć zdobycia Ginny.[/indent]
Mimo dobiegającego końca pierwszego semestry większość uczniów straciło chęć i zapał do pracy. Wszędzie trwały zagorzałe dyskusje w jaki sposób poprawić swoje samopoczucie. Wielu uczniów próbowało zastosować eliksiry. Jednak to im się nie udawało bo mimo łatwego przygotowania potrzebne były takie składniki, które były dostępne jedynie u Snape’a. Niewielu ich próbowało je wykraść, natomiast ci, którzy to zrobili nie wyszli z tego zwycięsko. Każdy został złapany i skończył na miesięcznym szlabanie.
Pewnego popołudnia Harry, Ron i Hermiona szukając informacji w bibliotece usłyszeli bardzo interesująca rozmowę. Wynikało z niej, że Draco Malfoy znalazł jakiś sposób na dodanie powera. Hermiona stwierdziła, że to bzdura, Ron natomiast, że Draco nie można ufać, natomiast Harry bardzo się tym zainteresował. Zaczął wypytywać się o działalność Malfoy’a. Dowiedział się, że Draco ma jakieś tajemnicze zioła pomagające się skoncentrować i osiągnąć wszystkie zamierzone cele. Z tego co się dowiedział ten specyfik był wśród uczniów nazywany „anielskim pyłem”.
Dzień był dosyć mroźny, ale bardzo słoneczny. Harry pod koniec przerwy obiadowej zszedł do lochów, aby pogadać z Malfoy’em o tym „pyle”. Mimo tego, że słońce było wysoko korytarze w lochach były ponure i jeszcze bardziej zimne. Może Harry’emu tylko się tak wydawało bo był bardzo zdenerwowany – w końcu miał gadać ze swoim największym wrogiem i to z własnej woli. Bojąc się natknąć na Snape’a Harry schował się w zaciemnionej wnęce. Teraz to dopiero się wystraszył gdy ze plecami usłyszał zimny i drwiący głos Malfoy’a:
- Co ty tu robisz, Potter?! – Draco przyglądał się Harry’emu z odrazą i zaciekawieniem. Co Gryfon robi w lochach - oni raczej unikają tego miejsca.
Harrey’go zatkało nie mógł wydusić z siebie słowa. Zdołał jedynie powiedzieć:
- No bo ja... to znaczy....
- No więc... –głos Malfoy’a stawał się coraz bardziej zniecierpliwiony. Po pewnej chwili mówił dalej. Teraz był bardzo pewny siebie
– Chyba wiem po co przyszedłeś Potter.
Gryfona zatkało jeszcze bardziej – Malfoy wie czego on chce od niego, ale skąd bo w sumie to Harry sam nie wiedział czego chce. Jeszcze bardziej zadziwiony zdołał wydać jedynie z siebie zgłuszony jęk.
- Słyszałem że szukasz „anielskiego pyłu” – ciągnął dalej Ślizgon– Ale ja osobiście radził bym ci zacząć od czegoś lżejszego.
Harry poczuł niespodziewany przypływ odwagi i czuł, że albo teraz postawi się Malfoy’owi albo nigdy tego nie zrobi. Zdecydowanie, nieco podniesionym i bardzo stanowczym głosem powiedział:
- Niby co masz na myśli Malfoy? – słowa Harry’ego przeszyły Draco jak tysiące noży. On nie mógł pozwolić sobie na takie zachowanie wobec siebie. Oburzony i pod denerwowany odpowiedział mu głosem jeszcze bardziej jadowitym jak zawsze:
- Trochę grzeczniej Potter.
Gryfon chciał się wycofać, wiedział, że nie może i teraz już do końca musi być stanowczy wobec Malfoy’a.
- Bo co? – odburknął
- Bo ma najlepszy towar w całe szkole – Ślizgon był coraz bardziej zirytowany. Po krótkim zastanowieniu dodał – i nie będę robił z tobą interesów- teraz w jego głosie wyraźnie wyczuwało się ton zwycięscy.
Harry wiedział, że musi być stanowczy, ale wiedział też, że jeżeli sobie na za dużo pozwoli to będzie się męczył do końca roku.
- Dobra, więc co proponujesz? – dodał łagodniej jednak nadal szdecydowanie.
Draco już opanował swoje emocje, a coraz łagodniejszy głos Harry’ego dodawał mu pewności siebie i wiedział, że teraz znowu on rozdaje karty.
- Taką postawę to rozumiem, Potter.
- A więc? – Harry poczuł znowu, że stoi na pewnym gruncie i zaczął mocniej
- Bo nie mam zamiaru stać tu do jutra Malfoy.
- Hej! Potter wyrabiasz się... – w głosie Draco wyczuwało się wyraźną
pochwałę i podziw. – Przejdźmy do rzeczy...- z kieszeni wyję małą torebeczkę . Wyją z niej małe, białe zawiniątko. Wręczył je Harrey’emu –
Trzymaj....
Nie wiedział co to jest Gryfon zaczął się temu przypatrywać z wielkim
zaciekawieniem. Malfoy widząc, że Harry nie ma zielonego pojęcia co trzyma w rękach chciał coś powiedzieć jednak nie zdążył bo Potter pierwszy zadał mu pytanie
- Ale czy to działa?
Draco był zaskoczony tym akurat pytaniem, jednak tego po sobie nie okazał. Zapalił spokojnie skręta, łagodnie i pewnym głosem odpowiedział:
- Myślisz, że Crabbe i Goyle to sami z siebie zdają?
Dziwne uczucie ogarnęło Harrey’ego. Ze słów Malfoy’a wynikało, że to nie od dziś zajmuje się handlem. Z zadumy wyrwał go zimny i opanowany głos. To niewątpliwie był Snape. Rozejrzał się po ich twarzach i wysączył przez zęby:
- Co tu się dzieje... Potter? – Teraz jego zimne oczy ostro i bezlitośnie wpatrywały się w Harry’ego. To spojrzenie można było porównać jedynie do spojrzenia bazyliszka. Gryfon czując je na sobie nie mógł nic powiedzieć. Zdołał jedynie wydukać:
- No bo ja.... to znaczy.... my.....
- Zbieramy zioła do eliksirów- wypowiedź Harry’ego przerwał Draco gaszący jojta i puszczając Snape’owi oczko. Jego głos był pewny i taki jakby miał nasunąć coś mu na myśl.
- Aha! – wysyczał jadowicie. Ostatni raz zmierzył wzrokiem Gryfona i dodał – Potter możesz już iść. – patrząc cały czas na Harrey’ego mówił dalej – a ty Malfoy zaczekaj.
- Dobrze panie profesorze – powiedział obojętnym głosem Draco. Natomiast Harry nie odwracając się plecami do Snape’a jak najszybciej chciał wyjść z lochów – po prostu z nich wybiegł.
Snape rozejrzał się nerwowo po zimnym i ciemnym korytarzu, kiedy nikogo nie zauważył powiedział przyciszonym głosem do Ślizgona:
- Draco.... masz? – w jego głosie wyczuwało się lęk i niepewność. Malfoy popatrzył na niego łagodnie, a na jego twarzy pojawił się prawie ojcowski uśmiech. Popatrzyli sobie w oczy i chłopak się odezwał:
- Oczywiście psorze, najlepszy towar prosto z Kolumbii. – Draco nadal się uśmiechał, ale teraz jeszcze szerzej.
- To dobrze, ale... – w wypowiedź Snape’a wtrącił się Malfoy.
– ale przyniose Panu do gabinetu .... wieczorem bo mam w dormitorium – teraz to dopiero Draco był siebie pewny bo jakby on teraz trochę władał Snape’em. Ten jednak nie był tym zbytnio zachwycony, gdyż odpowiedział mu jeszcze bardziej lodowatym głosem:
- Dobrze będę czekał. A teraz idź na zajęcia. - odwrócił się na pięcie i odszedł. Draco spokojnie i obojętnie mu zasalutował. Odwrócił się, zapalił kolejnego skręta i odszedł podśpiewując coś pod nosem.
Ostatnio edytowane przez orientka : 08-27-2009 o 18:35.
|
|
|
08-26-2009, 13:31
|
#2
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Feb 2008
Lokalizacja: Między kawą a kawą
Posty: 330
|
Żartujesz sobie, prawda? To kpina jest, tak?
Mamy oceniać styl? Ja się pytam grzecznie, JAKI STYL?
Po przeczytaniu
Cytat:
Ten fik powstał z bardzo buzliwej współpracy mnie z Dziunią
Tatchnienie i jak i cała fabuła została wzięta z kosmosu jak i troche z życia
z góry za jakies błędy przepraszam bo jestem dyslektyczką, ale starałam się jak najlepiej to napisać. prosze o sprawiedliwą ocenę najlepirj oddzielną treści i stylu:P:P
|
tego "wstępu" aż mnie zmroziło. Czym jest "buzliwa" albo "tatchnienie"?
Ja rozumiem, że można mieć problemy z pisownią, ale od czego, do ciężkiej choinki, jest sprawdzanie błędów w Wordzie? Od czego są bety?!
A tak poza tym, fabuła i cała reszta leża 6stóp pod ziemią.
__________________
"- Starzeję się. Zaczynam mieć skrupuły.
- Ano, zdarza się u starych- spojrzała na niego ze współczuciem- Odwar z mioduszki pomaga na to. A narazie kładź sobie poduszeczkę na siodło.
- Skrupuły- wyjaśnił poważnie Jaskier- to nie to samo co hemoroidy, Milva. Mylisz pojęcia."
|
|
|
08-26-2009, 17:15
|
#3
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Kraina wiecznego ciepła <piekło city>
Posty: 25
|
Bardzo Ci dziękuje za wskazanie mi tych błędów pewnie sama bym ich nie znalazła.
Nie zaprzeczę, że we wstępie pojawily się się błędy, ale pisała go dosyć późno.
Jaki styl? Taki jak na przykład sposób napisania, język i etc.
Czy to kpina? Tak to poniekąd jest kpina, a dokładniej mówiąc taki łatwy, lekki i przyjemny fik do pośmiania.
Może on jest zagłupi dla twojego wyuzdanego poczucia humoru, jednak ja przedstawiłam go poczatkowo nieraleznym sędzią. I moge przyznać, że ich opinie były odmienne od twojej. Naszym celem to znaczy celem moim i Dziuni było zapewnienie rozrywki.
A co do fabuły może i ty masz racje, że bardziej trafnym sformułowaniem będzie, że wzieła się z ziemi, a nie z kosmosu.
|
|
|
08-26-2009, 17:24
|
#4
|
|
Mięso armatnie
Zarejestrowany: Aug 2009
Posty: 4
|
Zgadzam się z tym co napisała MałaCzarna i mam pytanie nie chodziło przypadkiem o zioło fizjologiczne ?
Jeśli masz dysleksję to pisz w Wordzie lub znajdź sobie betę.
|
|
|
08-26-2009, 19:29
|
#5
|
|
Świr wymagający opieki
Zarejestrowany: Feb 2008
Lokalizacja: Między kawą a kawą
Posty: 330
|
Cytat:
|
Nie zaprzeczę, że we wstępie pojawily się się błędy, ale pisała go dosyć późno.
|
Zabawne. Mój kolor włosów to blond, czy to mnie zwalnia z myślenia?
Żałosne wymówki ;/
Cytat:
|
Jaki styl? Taki jak na przykład sposób napisania, język i etc.
|
Cała zabawa zaczyna się kiedy tego stylu brak.
Cytat:
|
Czy to kpina? Tak to poniekąd jest kpina, a dokładniej mówiąc taki łatwy, lekki i przyjemny fik do pośmiania.
|
Moje pytanie o kpinę oznaczało, czy Ty sobie kpisz z userów, próbując wcisnąć nam coś takiego. Ja Cię przepraszam, ale to zdecydowanie nie nadaje się do publikacji w takiej formie. A kpina i "lekki przyjemny fik do pośmiania" to dwie różne rzeczy.
Cytat:
|
Może on jest zagłupi dla twojego wyuzdanego poczucia humoru, jednak ja przedstawiłam go poczatkowo nieraleznym sędzią. I moge przyznać, że ich opinie były odmienne od twojej.
|
Wyuzdane poczucie humoru...to Ci dopiero. A skąd taki wniosek, hm?
Poza tym, kim są owi, domyślam się, niezależni sędziowie? Koledzy i koleżanki z podwórka? No ja Cię proszę, to chyba mało obiektywne.
Cytat:
|
A co do fabuły może i ty masz racje, że bardziej trafnym sformułowaniem będzie, że wzieła się z ziemi, a nie z kosmosu.
|
Na usta ciśnie mi się raczej pewna częśc ciała, a nie ziemia.
__________________
"- Starzeję się. Zaczynam mieć skrupuły.
- Ano, zdarza się u starych- spojrzała na niego ze współczuciem- Odwar z mioduszki pomaga na to. A narazie kładź sobie poduszeczkę na siodło.
- Skrupuły- wyjaśnił poważnie Jaskier- to nie to samo co hemoroidy, Milva. Mylisz pojęcia."
|
|
|
08-26-2009, 19:58
|
#6
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Kraina wiecznego ciepła <piekło city>
Posty: 25
|
Ależ MalaCzarna zgadzam się z tobą w 100 procętach.
Nie wiem jak ty, ale ja naprzykład jestem ciemną blądynką i jestem z tego dumna.
No cóż żaden wielki twórca nie został doceniony za życia. A sposób pisania jest jak linie papilarne jedyny i nie powtarzalny. Nawet jego brak ma swoje zalety.
Aaa.... a to z tą kpina to Ci o to chodziło, a ja myslałam, że chodzi o profanacje sagi o Harry Potterze. Jak się nie nadaje do póblikowania w takiej formie to mogę to napisać wierszem postaram się trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie.
Co do twojego poczucia humoru to odniosłam takie wrażenie czytając inne fiki i niewiele Ci się podoba jak wogóle jakiś.
Co do sędziów nie zadaję się z byle kim... a co do tego kto czytał to byli obojętni ludzie.
Mh... Po chwili zastanowienia to i z tym pomysłem masz racje... wzioł się z czteroliterowej części ciała.... wkońcu to się wzieło z naszych głów...
Ostatnio edytowane przez orientka : 08-26-2009 o 20:21.
|
|
|
08-26-2009, 21:45
|
#7
|
|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Kraina wiecznego ciepła <piekło city>
Posty: 25
|
Harry Potter i zioło fizjologiczne
To jest drugi rozdział naszego wspólneo dzieła 
Mimo krytycznych uwag po pierwszego rozdziały poztanowiłam opublikować to do końca  oprócz tego pojawi się jeszcze sześć 
__________________________________________________ ________________
Rozdział II
Harry wrócił do dormitorium, jednak nie zabawił tam długo. Złapał książki i pobiegł na OPCM ze Ślizgonami. Przez ten cały czas zachowywał się dziwnie. Nie chciał, aby ktokolwiek dowiedział się o jego spotkaniu z Malfoy’em, a co dopiero o jego interesach z nim.
Lekcja jak zawsze była strasznie nudna. Stało się tak kiedy tego przedmiotu zaczął nauczać emerytowany nauczyciel – profesor Rubasiński. Wszyscy uczniowie uważali, że na jedno by wyszło gdyby się uczyli sami bo i tak wszystko profesor czytał z książki.
Większość uczniów ogarnęłam już senność. Po klasie zaczęły roznosić się głuche gwizdy i chrapanie. Nawet Harry, Ron i Hermiona zaczeli odlatywać. Tylko jedna osoba patrzyła trzeźwym spojrzeniem – był to Draco, a jego metaliczne oczy były utkwione w Potter’rze i delikatnie się do niego uśmiechał.
Hermiona wyrwana gwałtownie – nie wiadomo dlaczego- z transu zauważyła zachowanie Malfoy’a. Po lekcji cała trójka poszła na kolację. Herm koniecznie chciała dowiedzieć się od Harry’ego jak jest przyczyna zachowania Ślizgona. Jednak ten próbował udawać, że nie wie o co chodzi, ale ciężko mu to wychodziło. Ich rozmowę przerwała dopiero Ginny, która właśnie weszła do Wielkiej Sali. Teraz Harry już nie mógł powiedzieć ani jednego słowa, mógł jedynie wpatrywać się w rudowłosą piękność.
Tej nocy nie mógł usnąć, chciał spróbować tego specyfiku od Malfoy’a. Wiedział jednak, że nie może zrobić tego w sypialni, ani w pokoju wspólnym bo każdy by się dowiedział. Postanowił poczekać jak wszyscy jego współlokatorzy usną, a on będzie mógł spokojnie wyjść – ale gdzie! Tam gdzie nikogo nie będzie. Łazienka Jęczącej Marty to jest miejsce odpowiednie na tego typu eksperymenty.
Kiedy w dormitorium rozległ się dźwięk chrapania pozostałych czterech chłopców Harry zarzuciwszy na siebie Peleryny Niewitki, wyszedł z sypialni, a potem opuścił dormitorium. Szedł wolno, żeby na nikogo i na nic nie wpaść. Ku jego zdziwieniu nie natkną się na żadnego nauczyciela. Kiedy znalazł się już w łazience ściągną pelerynę. Zamkną się w pierwszej kabinie i podpalił białe zawiniątko tak samo jak zrobił to Draco wtedy na korytarzu.
Delikatne zapach ziół unoszący się ze skręta i jego smak zaczął ogarniać Harry’ego.
W jego głowie zaczęło pojawiać się różne obrazy. Zaczęły tak szybko wirować, że Harry stracił równowagę i usiadł na podłodze.
- Draco miał rację.... to mmm.... nieźle działa – powiedział to już nieco nieprzytomnym, ale zachwyconym głosem.
- Kto tu jest? – Nagle nad głową Harry’ego rozbrzmiał się piskliwy głos Marty – mieszkanki łazienki.
- A kto się pyta? – odburkną Gryfon, w którego głowie szumiało coraz bardziej.
Po tych słowach piskliwy głos stał się jeszcze bardziej przeszywający i wyczuwało się to, że Marta zaraz będzie płakać. Zaczęła łkać i powiedziała:
- Tak naśmiewajcie się z biednej Marty – pociągnęła głośno nosem i wleciała do kabiny, w której siedział Potter. Kiedy go zobaczyła zaraz przestał płakać. Jej twarz stała się rozmarzona, w oczach coś zabłysnęło, a ona prawie wykrzyczała:
- Aaa... Harry to ty... Hi... hi... hi.... – zachichotała nerwowo.
Nieprzytomny wzrok Harry’ego utkną w srebrzystej postaci ducha. Zaczął zbierać myśli, ale teraz był w stanie powiedzieć jedynie:
- Jak ty tam masz... Marta – jednak ta nie zwróciła uwagi na słowa Potter’a. Zainteresowało ją zawiniątko, które chłopak trzymał w palcach.
- Harry, a co tam masz? – zapytała, przybliżając się aby zobaczyć bliżej to coś.
- To nie dla ciebie więc spadaj – powiedział nie zważając na to czy Marta się obrazi, chciał mieć ją po prostu z głowy. Duch jedynie się ofuknę, cicho zachlipał i odleciał w jak najdalszy kąt aby tam łkać w samotności.
Harry znowu się zaciągnął, obrazy zawirowały, ale tym razem szybciej. Widział tylko twarze Rona ostrzegającego go przed czymś, Hermiony próbującej coś wytłumaczyć i Malfoy’a, który śmiał się wniebogłosy. Nagle obraz się zatrzymał Harry znalazł się z sypialni – w sypialni Gryfindoru, ale nie było tam ani jednego z Gryfonów – była tam tylko Ginny i to taka dziwna tylko w szlafroku. Harry czuł, że leży na mięciutkim łóżku. Nie wiedział co się z nim dzieje powiedział tylko tyle:
- O kurde! Ale ta Ginny ma wygodne łóżko – i poddał się swojej fantazji.
Ostatnio edytowane przez orientka : 08-26-2009 o 21:53.
|
|
|
08-27-2009, 10:36
|
#8
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: bunnyland
Posty: 1,964
|
Jak ja kocham offta <3. Ale żeby być grzecznym, przykładnym userem najpierw pooftopuję, a później napiszę ocenę dotycząca ficka. A może nawet na raz?
Cytat:
|
z góry za jakies błędy przepraszam bo jestem dyslektyczką,
|
No nie, no nie... Ta domniemana "dysleksja" jest dla mnie jak płachta na byka. Autor, który na początku zaznacza, że ma dysleksję, jest dla mnie skreślony. Z drugiej strony tą "dysleksję" ma tu już kilka osób. Epidemia, normalnie. Poza tym, żeby kłamać, też trzeba użyć inteligencji, o ile się takową posiada. Wiesz co to dysleksja?
Dysleksja - rozumiana jako trudności w czytaniu, przejawiające się zaburzeniami tempa i techniki czytania, jak i stopnia rozumienia treści.
Więc nawet jeśli to masz, to nie usprawiedliwia błędów robionych przez ciebie ;>.
Cytat:
|
Co do twojego poczucia humoru to odniosłam takie wrażenie czytając inne fiki i niewiele Ci się podoba jak wogóle jakiś.
|
Bo tu są beznadziejne ficki (w większości), proste. Ile razy to się już pisało, że forum ma dość niski poziom, żeby ktoś jeszcze porównywał się do innych userów, wstawiających tu prace?
Cytat:
|
A sposób pisania jest jak linie papilarne jedyny i nie powtarzalny. Nawet jego brak ma swoje zalety.
|
Ty żartujesz, prawda?
Cytat:
|
Co do sędziów nie zadaję się z byle kim... a co do tego kto czytał to byli obojętni ludzie.
|
G. mnie obchodzi, co sądzą o tym twoje fumfelki, czy kij wie kto. Żałosne bronić się czymś takim...
Cytat:
|
Mh... Po chwili zastanowienia to i z tym pomysłem masz racje... wzioł się z czteroliterowej części ciała.... wkońcu to się wzieło z naszych głów...
|
G-Ł-O-W-A Ożeszkur... 5 liter ;].
Cytat:
|
Harry Potter i zioło fizjologoczne
|
Gdzie, jak gdzie, ale błąd w tytule to katastrofa. W ogóle w tekście jest bardzo dużo błędów. Jeśli nikt nie chce ci tego zbetować, to przeczytaj to na głos. Wierz mi, wyłapiesz wiele literówek i innych Niemców...
Treść... No mnie nie przekonałaś. Bo to takie sztuczne jest. Dialogi - leżą. Opisy - leżą i kwiczą. Cóż... Najważniejsze to wyeliminować błędy, bo na słabe opowiadanie, ale bez błędów inaczej sie patrzy. Przychylniej.
__________________
♠
"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."
Ostatnio edytowane przez Sarahis : 08-27-2009 o 10:39.
|
|
|
08-27-2009, 14:37
|
#9
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Okrutna Barcelona
Posty: 790
|
eh
No teraz ja...
Cytat:
|
Proszę o sprawiedliwą ocenę najlepiej oddzielną treści i sposobu napisania:P:P
|
jesli nie mam napisać o treści ani o stylu to przepraszam ...o czym?
Cytat:
|
o cóż żaden wielki twórca nie został doceniony za życia.
|
Mylisz się - poeci nie są doceniani za życia, pisarze owszem. weźmy dla przykładu Alexandra Dumas (bogacz doceniony), Umberto Eco (doceniony) Borys Pasternak (Nagroda Nobla), Carlos Ruiz Zafon (znany jeszcze żyje), a jak lecimy po Polsce to chociażby Sienkiewicz, Prus itd. Jeśli pisarze nie są doceniani za życia to najczęściej po śmierci też nie są. może są wyjątki, może jest ich dużo, ale użycie słowa żaden jest błędne...
koeniec cytowania... Teraz się czepiam:
1. błędy - o Jezuuu - ratuj. To, ze masz DYSORTOGRAFIĘ wcale cię nie usprawiedliwia. Jest przecież word, można znaleźć sobie betę zainstalować przeglądarkę firefox (ona podkreśla błędy). Ja też robię błędy, dlatego rzadko się czepiam, ale twoje po prostu mnie zabijają. W podstawówce uczą, że przymiotniki z "nie" pisze się razem, jesli nie są w stopniu wyższym i najwyższym, można coś publikować, bo póblikować to chyba już nie. Poza tym - przecinki, literówki - za dużo tego. Jak już napisałam, ze względu na to, ze sama robię błędy na ogół się nie czepiam, ale to jest masakra
2.Temat - czyli tak...narkotyki (Draco - dealer, Harry - narkoman, Ron, Hermiona, Ginny - pomoc, Severus - narkoman profesor) Sratatata. Po prostu gdzie tu logika?
3.Wykonanie tematu - bura razu 100... aż muszę wypunktować:
*narkotyki to temat poważny, nie da się zrobić z niego parodii bez wyrazów potocznych i ogólnie wyśmiania ich działania. twoje ff byłby parodią gdyby Harry po zażyciu widział skaczące zielone kotki... ale nie widział, więc powinno być poważnie, ale brakowało klimatu. nie było więc ani śmiesznie ani poważnie tylko beznadziejnie.
*Postacie - Sev błagający o narkotyki - ty wiesz jaki był Snape? on sam by sobie takie coś wyprodukował, na pewno by nie żebrał u Malfoy'a. poza tym akurat Harry byłby tak ciekawy, że pozwoliły Draco robić z siebie barana. Straszne. Co to ma być?
*widziałaś kiedyś kogoś kto pali trawę? Widziałaś te jazdy, że o nich piszesz...Pierwsza zasada pisarza (jeśli chcesz być doceniona jak sama pisałaś) - NIGDY nie pisz na temat, o którym nie masz pojęcia.
*WIELKI PISARZ potrafi pisać tak aby inni zastanawiali się co będzie dalej, by akcja była spójna łączyła się ze sobą, by dana sytuacja była wyczerpana, nie za długa, nie za krótka. u ciebie wszystko skupia się wokół jednego watku i do tego tak kiepskiego...
Moja ocena ogólnie? Słabo. Niestety muszę zgodzić się z MC, bo to wyglada jak kpina. Nie wiem na jakim poziomie stoją te obojętne osoby skoro wprowadziłyc ię w taki błąd i powiedziały, ze to coś jest dobre, bo jest straszne. naprawdę zmien najlepiej kompletnie fabułę, wykonanie, styl i sprawdź kilka razy.
poczekam moze bedzie lepiej
__________________
"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "
|
|
|
08-27-2009, 16:35
|
#10
|
|
Super Moderator
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: bunnyland
Posty: 1,964
|
Cytat:
|
To, ze masz DYSORTOGRAFIĘ wcale cię nie usprawiedliwia.
|
Ona nie ma DYSORTOGRAFII, bo gdyby miała, to nie myliłaby tego z DYSLEKSJĄ. "Dysy" stwierdza się po badaniu u psychologa. I wierz mi, wyniku tak ważnego badania nie da się zapomnieć.
__________________
♠
"Mój związek się zakończył. A dokładniej, zniknęły moje koty, które były dla mnie jak dzieci, co nie każdy będzie w stanie zrozumieć. Nie jestem osobą, która jest w stanie odnosić się emocjonalnie do żywych istot, ale byłem bardzo przywiązany do swoich kotów, być może dlatego, że były jedynymi ludźmi, którzy nie mogli mnie osądzić, bo nie potrafią mówić."
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 20:54.
|
|