Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Kącik Twórczy

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 03-17-2010, 21:11   #1
Ana_Black
Czytelnik horoskopów
 
Ana_Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2010
Lokalizacja: Grimlaud Place 12 :)
Posty: 14
Domyślnie Gwiezdny Kamień

Rozdział 1: Opowieść

-Usiądźmy w kręgu!-poleciła pani Minister
James powiększył magicznie pomieszczenie i wszyscy wyczarowali sobie krzesła i na nich usiedli.
-Ostatnio dzieją się dziwne rzeczy.-zaczęła Minister. -I nie dlatego, że sprawcą wydaje się być jakaś pozaziemska siła, ale dlatego że ofiarami są nasi bliscy. Rozmawiałam wczoraj z portretem Albusa Dumbledore'a, przekazał mi Zakazaną Baśń barda Beedle'a.
-Co takiego?-zapytał Albus, a reszta spojrzała pytająco na Molly
Gdy byli mali rodzice czytali im Baśnie barda Beedle'a, ale nigdy nie słyszeli o Zakazanej Baśni.
-Zakazana Baśń - była to ostatnia baśń w książce Beedle'a, ale z każdym kto ją przeczytał działy się dziwne rzeczy - znikali by znaleźć się po kilku dniach na Księżycu, zachowywali się jak zwierzęta, itd. Ówczesne Ministerstwo Magii, wtedy jeszcze Rada Czarodziejów, postanowiła wyciąć feralną baśń i nadać jej status zakazanej. Rzucili zaklęcie na wszystkie rękopisy i kopie, tak by nie można było ich odczytać i inne zaklęcia ochronne, ale Dumbledore'owi udało się złamać zaklęcia, a przynajmniej większość. Teraz odczytam wam tą baśń. Bądźcie ostrożni, nie wsłuchujcie się za bardzo.

W poszukiwaniu Gwiezdnego Kamienia

Żył sobie pewien czystokrwisty czarodziej imieniem Ernest. Miał wszystko czego człowiek mógłby zapragnąć: pieniądze, sława, pozycja szukającego w narodowej drużynie quidditcha, kochającą żonę i gromadkę dzieci, ale do szczęścia brakowało mu jednego - mugola lub choć czarodzieja mugolskiego pochodzienia w rodzinie. Zamierzał ożenić się z mugolką, ale na przekór los sprawił, że pokochał czarodziejkę czystej krwi, jedyną nadzieją pozostało więc to, że któryś z jego synów lub córek poślubi mugolkę/mugola. Jednak Alfred, Albert, Fernando, Paula, Elena i Jessica nie podzielały pragnienia swego ojca, znaleźli sobie czystokrwistych partnerów. Obawiając się, że ojciec ich nie zaakceptuje, rodzeństwo wymyśliło sposób by się go pozbyć. Udali się do Rosaliny Trelawney - starej jasnowidzki o wątpliwej zdolności jasnowidzenia, choć sama była święcie przekonana o swojej mocy. Za pokaźną opłatą zgodziła się przepowiedzieć Ernestowi fałszywą przepowiednię. Przybyła do domu Ernesta w godzinach popołudniowych, kiedy jego latorośle grały w quidditcha na pobliskim boisku.
-Dziś rano coś zobaczyłam... Powinno to cię zainteresować!-oznajmiła Rosalina głosem pełnym tajemniczości
-Jak będę chciał posłuchać bzdur poczytam sobie Żonglera.-odrzekł Ernest nawet nie odrywając wzroku od Proroka Codzennego, którego właśnie czytał
-Ale tu chodzi o twoje zamił... pragnienie posiadania mugola bądź czarodzieja mugolskiego pochodzenia w rodzinie...
Ernest na te słowa podniósł głowę z nad gazety.
-Mów!
Rosalina odkaszlnęła i zaczęła mówić głosem proroka:

Oto Marzenie Twe Spełni Się, Twoja Niegdyś Krew Czysta Jak Źródło Stanie Się Brudna Jak Ścieki, Jednakże Marzeniom Trzeba Pomóc. Odnajdź Gwiezdny Kamień, Ukryty Tam Gdzie Żadne Żywe Stworzenie Nigdy Nie Dotarło i Nigdy Nie Ujrzało Go Na Własne Oczy, Nie Usłyszało O Nim Na Własne Uszy, Nie Poczuło Go Własnym Węchem, Smakiem, Dotykiem. Znajdź Gwiezdny Kamień, A Marzenie Twe Spełni Się!

Gdy tylko Rosalina opuściła dom, Ernest natychmiast zaczął przetrząsać wszystkie książki w poszukiwaniu informacji nikomu nieznanego miejsca. Nie mógł jednak nic znaleźć, oprócz wyspy Posępnej - ale nawet jeśli legenda o McClivetach i MacBoonach nie jest prawdziwa, to tak czy siak Posępna jest znana żywym istotom - kwintopedom. Czarodziej postanowił udać się w podróż po świecie w poszukiwaniu miejsca ukrycia Gwiezdnego Kamienia. I słuch po nim zaginął. Nie wiedział, że ów Gwiezdny Kamień to...
-To... co?-zapytał James
-To dobre pytanie. Podobno Beedle pisał tą baśń na łożu śmierci, prawdopodobnie umarł zanim zapisał zakończenie.-odpowiedziała pani Minister
-I nikt nie dopisał zakończenia?-zapytała Lily
-Próbowano, ale Beedle rzucił na swoje baśnie Zaklęcie Praw Autorskich, zresztą mogliby dopisać zakończenie zupełne innne od tego, które wymyślił w głowie Beedle, ale nie zdąrzył przelać na pergamin.
-Ale niby co to ma nam pomóc w rozwiązaniu zagadki tych dziwnych wydarzeń?-zapytał Albus
-Profesor dał mi parę myśli Elisabeth McRover i pożyczył swoją myślodsiewnię... choć od czasu jego śmierci już raczej należy "do nikogo".-odpowiedziała Minister
-To miłe ze strony pani Minister, że przejmuje się pani sprawami innymi niż sprawy Ministerstwa, jesteś najlepszym Ministrem Magii, jakiego możnaby sobie wymarzyć.-odezwał się portret Kingsleya Shacklebolta - poprzednika Molly i dawnego auora
-Te sprawy dotyczą mojej rodziny. Ty byłeś stokroć lepszym Ministrem Magii.-zarumieniła się Molly
-Pochlebiasz mi!-powiedział Kingsley
Molly położyła na środku okręgu misę oznakowaną runami. Już chciała wlewać pierwszą myśl Elisabeth McRover, gdy Teddy nagle przerwał:
-A kto to jest ta Elisabeth McRover?
-Nie mam pojęcia, będziemy musieli zobaczyć jej myśli by się dowiedzieć.-odpowiedziała Molly
Wlała myśl do myślodsiewni, ni gaz ni ciecz w środku zawirowała i wszyscy zanurzyli głowy w misie.
__________________
Albert Einstein powiedział:

"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny."

"Są dwie rzeczy nieskończone głupota ludzka i wszechświat, co do tej drugiej nie jestem pewien."

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."

"Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa."

Ostatnio edytowane przez Ana_Black : 02-17-2012 o 20:34. Powód: Gwiezdny
Ana_Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-18-2010, 12:49   #2
Vic
Czytelnik horoskopów
 
Vic na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Warszawa
Posty: 13
Domyślnie

Zaklęcie praw autorskich...? Za czasów Beeadle czegoś takiego chyba nie było. Pamiętajmy, że był czarodziejem dawno temu...

Molly Weasley Ministrem Magi!?

Paula i Jessica to zbyt nowoczesne imiona jak dla córek starego czarodzieja...

Żonglera również kiedyś nie było. To stosunkowo nowa gazeta ojca Lovegood...
Vic jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-18-2010, 17:46   #3
Ana_Black
Czytelnik horoskopów
 
Ana_Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2010
Lokalizacja: Grimlaud Place 12 :)
Posty: 14
Domyślnie

Cytat:
Napisał Vic Zobacz post
Zaklęcie praw autorskich...? Za czasów Beeadle czegoś takiego chyba nie było. Pamiętajmy, że był czarodziejem dawno temu...

Molly Weasley Ministrem Magi!?

Paula i Jessica to zbyt nowoczesne imiona jak dla córek starego czarodzieja...

Żonglera również kiedyś nie było. To stosunkowo nowa gazeta ojca Lovegood...
Fakt, masz rację... tu chodzi o Molly Weasley ll, czyli córkę Percy'ego.
__________________
Albert Einstein powiedział:

"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny."

"Są dwie rzeczy nieskończone głupota ludzka i wszechświat, co do tej drugiej nie jestem pewien."

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."

"Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa."
Ana_Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-18-2010, 23:20   #4
Vic
Czytelnik horoskopów
 
Vic na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Lokalizacja: Warszawa
Posty: 13
Domyślnie

Nie wpadłabym na to XD.
Aha, no to jest ok
Vic jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 06-29-2010, 12:04   #5
Ana_Black
Czytelnik horoskopów
 
Ana_Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2010
Lokalizacja: Grimlaud Place 12 :)
Posty: 14
Arrow Gwiezdny Kamień, część druga

Po chwili stali na dworcu King's Cross. W stronę peronu 9 i 3/4 zmierzała na oko 17-letnia dziewczyna. Miała czarne, niczym bezgwiezdna noc, włosy. A jej oczy przypominały maleńkie czarne żuczki. Ogółem mówiąc była bardzo ładna.
-To chyba ta Elisabeth McRover.-powiedział James
-Chodźmy za nią.-poleciła Molly
Dziewczyna przeszła przez barierkę na peron 9 i 3/4. Weszła do pociągu i usiadła w ostatnim, pustym jeszcze przedziale. Usiadła przy oknie i zaczęła przyglądać się widokom. Nagle drzwi przedziału otworzyły się i stanął w nich blondwłosy chłopak o bladej cerze. James, Albus, Lily, Rose, Hugo, Teddy i Molly spojrzeli na Scorpiusa. Ten chłopak ze wspomniania był dziwnie podobny do Scorpiusa.
-Ja go nie znam!-powiedział Scorpius takim tonem, jakby bronił się przed jakimś oskarżeniem
-Cześć, Elis!-powiedział chłopak
-Czego znowu chcesz, Abraxasie?-zapytała chłodnym tonem Elisabeth
-Abraxasie? Czyli że to jest mój pradziadek?-zapytał Scorpius
-To bardzo możliwe!-stwierdziła Rose
-Dlaczego ty mnie tak traktujesz? Od pierwszego roku próbuję się z tobą zaprzyjaźnić, a ty ciągle mnie odrzucasz!-powiedział pretensjonalnym tonem Abraxas
-Bo jesteś arogancki, bezczelny i...-zaczęła Elisabeth
-... Jestem Ślizgonem!-przerwał Abraxas
-To nie upoważnia cię do takiego zachowania! Jesteś prefektem do jasnej ciasnej! Powinieneś dawać dobry przykład młodszym! Ja też jestem ze Slytherinu, a umiem się zachować!
W napiętej atmosferze dojechali do Hogwartu. Dippet, który w tym roku został dyrektorem, odmówił starą dyrektorską gadkę o tym, że nie wolno wchodzić do Zakazanego Lasu itd. Po uczcie wszyscy rozeszli się do dormitoriów. Wszyscy zasnęli niemal od razu po zasunięciu kotar łóżka, ale Abraxas leżał gapiąc się w sufit. Jak ja mam zdobyć jej serce? - pomyślał. Bo jesteś bezczelny i arogancki... - przywołał w myślach słowa dziewczyny. Wziął głęboki oddech. No dobrze, spróbuje być miły i uprzejmy. Czegóż nie robi się dla miłości?-pomyślał i zapadł w głęboki sen. Rano, w drodze na śniadanie, ujrzał dwóch siódmoklasistów kopiących leżącego, zapłakanego Gryfona z pierwszej klasy. Abraxas już chciał ruszyć chłopcu na pomoc. Jeśli chce zdobyć serce Elisabeth, musi przełamać bariery, jaką była również pomoc Gryfonowi. Gdy jednak zauważył, że ta dwójka to Romuald Lestrange i Orion Black - jego najlepsi przyjaciele, żołądek podskoczył mu do gardła. Pomóc Gryfonowi i stracić przyjaciół, ale zyskać serce Elisabeth, czy przejść obojętnie i nadal mieć przyjaciół, ale stracić szansę na zdobycie serca Elisabeth? Chłopakiem zaczęły targać różne uczucia. Miał wrażenie, że zaraz go rozsadzi. Czyżby musiał wybierać między przyjaźnią i miłością? Czyżby nie mógł mieć jednocześnie przyjaciół i dziewczyny? Czy tego nie da się pogodzić? Powinieneś dawać dobry przykład młodszym! - przypomniał sobie słowa Elisabeth. Wyjął różdżkę i wycelował w Lestrange'a i Blacka:
-Experialmus!-krzyknął
Chłopaków odrzuciło na dobry kilometr. Zatrzymali się dopiero na ścianie przy końcu korytarza. Przybiegł profesor Albus Dumbledore, opiekun Gryffindoru i nauczyciel transmutacji oraz profesor Samuel Ferens, opiekun Slytherinu i nauczyciel Eliksirów. Po chwili przybyli profesor Dippet i pani Pompy, szkolna pielęgniarka.
-Co tu się stało, panie Malfoy?-zapytał Dippet, podczas gdy pani Pompy holowała nieprzytomnego Gryfona do Skrzydła Szpitalnego
-Romuald i Orion bili tego chłopca. Ja jako prefekt musiałem zareagować. Rzuciłem w nich Experialmusem.
-Zachował się pan bardzo dobrze, panie Malfoy. Niespodziewałem się tego po panu. Otrzymuje pan 10 punktów dla Slytherinu, ale... panowie Lestrange i Black stracili właśnie po 50 punktów.
-Sto? Ale panie profesorze...-zaoponował Lestrange
-Nie może pan nam tego zrobić!-powiedział Black
-Wiem co mogę, a czego nie, za mną! Musimy omówić jeszcze kwestię czy zostajecie w Hogwarcie czy też wylatujecie.
Lestrange i Black ruszyli za nauczycielami. Spojrzeli jeszcze na Abraxasa. W ich oczach ujrzał mieszaninę złości i żalu. Przez chwilę zrobiło mu się przykro.
-Brawo, Abraxasie! Wreszcie zachowałeś się jak należy!-odezwał się głos Elisabeth
-To są... czy raczej już teraz byli, moi przyjaciele...-wyznał Abraxas
-Powinieneś znaleźć sobie innych, wartościowszych przyjaciół.-poradziła Elisabeth
Chłopak zaczął przybliżać się do dziewczyny, ale ta zatrzymała go prawą dłonią, obróciła się na pięcie i ruszyła w swoją stronę. No tak! Jak mógł oczekiwać, że jedno jego dobre zachowanie pozwoli mu zdobyć jej serce?
-Dziwne, nie widzę tu żadnego związku z tym całym Gwiezdnym Kamieniem.-powiedzał Albus
-Pamiętajmy, że to dopiero początek.-powiedziała Molly
Abraxas dotarł do Wielkiej Sali na 10 minut przed lekcją, więc zdąrzył zjeść tylko rogalika z dżemem, drugiego wziął na zapas i pognał pod salę transmutacji.
__________________
Albert Einstein powiedział:

"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny."

"Są dwie rzeczy nieskończone głupota ludzka i wszechświat, co do tej drugiej nie jestem pewien."

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."

"Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa."

Ostatnio edytowane przez Ana_Black : 10-15-2010 o 20:24.
Ana_Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 10-15-2010, 20:56   #6
Ana_Black
Czytelnik horoskopów
 
Ana_Black na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Mar 2010
Lokalizacja: Grimlaud Place 12 :)
Posty: 14
Domyślnie Gwiezdny Kamień, część trzecia

Lekcje minęły spokojnie. Orion i Romuald nie zostali wyrzuceni. Gdy Abraxas skończył obchód i wrócił do Pokoju Wspólnego Slytherinu, podeszli do niego Black i Lestrange.
-Jak mogłeś?-zapytał Romuald
-Zdradziłeś nas!-powiedział Orion
-Ja... zmusiło mnie do tego uczucie...-powiedział niepewnie Abraxas
-Uczucie? Jakie znowu uczucie?-zapytał Orion
-Uczucie do Elisabeth... Ja ją kocham.-wyznał Abraxas
-Nie sądzę, że jest zła. Ma czystą krew, jest ładna, ale ma jedną zasadniczą wadę - jest zbyt grzeczna i ułożona jak na Ślizgonkę. Powinna przynajmniej traktować szlamy tak jak należy - jak śmiecie, którymi zresztą są.-powiedział Romuald
-Nie obchodzi mnie to! Zrobię wszystko by ją zdobyć!-powiedział Abraxas
-Jesteś gotów poświęcić naszą przyjaźń dla miłości do tej dziewczyny, Brax?-zapytał Orion
-Przyjaźń, która zaczęła się jeszcze zanim trafiliśmy do Hogwartu?-dodał Romuald
-Tak, Ori, Rom, jestem gotów. Elisabeth powiedziała, że powinienem znaleźć sobie wartościowszych przyjaciół.-odpowiedział Abraxas
-Tak powiedziała? Czasami zastanawiam się jak ta dziewczyna trafiła do Slytherinu... Według mnie pasowałaby raczej do Hufflepuffu, a nawet do Gryffindoru.-powiedział Orion
Tydzień przed Bożym Narodzeniem dyrektor ogłosił, że odbędzie się bal bożonarodzeniowy. Abraxas po raz pierwszy ucieszył się z powodu balu. Zamierzał zaprosić Elisabeth. Zdobyć jej serce podczas balu. Na przerwie przed lekcją zaklęć podszedł do dziewczyny.
-Ehm, Elis, mogę cię prosić na słówko?-zapytał Abraxas
-Oczywiście, Brax.-odpowiedziała Elisabeth
Użyła zdrobnienia mojego imienia... To dobry znak. - pomyślał Abraxas.
Abraxas i Elisabeth odeszli kawałek.
-No więc o co chodzi?-zapytała McRover
-Czy nie zechciałabyś pójść ze mną na bal?-zapytał Malfoy
-Z przyjemnością.-odparła dziewczyna
Chłopak z radości pocałował ją w policzek. Ku jego zaskoczeniu nie uderzyła go, ale oblała się szkarłatnym rumieńcem. Tydzień później odbył się bal. Abraxas ubrał swoją nową elegancką szatę wyjściową. Natomiast Elisabeth ubrana była w zieloną suknię na ramiączkach. Do tego miała turkusowe pantofelki, a na szyi wisiał jej błyszczący kamyk.
-Gdzie kupiłaś ten wisiorek?-zapytał Abraxas, gdy tańczyli powolny taniec do piosenki zespołu Fałszujące Wiedźmy
-Nigdzie, dostałam od mamy, ona natomiast dostała go od mojej babci. Ten wisiorek jest przekazywany w mojej rodzinie z pokolenia na pokolene, z matki na córkę.-odpowiedziała Elisabeth
Około północy Abraxas i Elisabeth postanowili przejść się nad jezioro. Gdy dotarli Elisabeth zatrzęsła się z zimna.
-Zimno ci? Masz.-powiedział Abraxas i zarzucił jej na ramiona swoją szatę
-Dzięki.-odpowiedziała Elisabeth opatulając się szatą
Siedzieli nad jeziorem dobrą godzinę, wpatrując się w gwiazdy.
-Elis, muszę ci coś wyznać.-powiedział Abraxas
-Co takiego?-zapytała Elisabeth
Abraxas wziął głęboki oddech i powiedział:
-Kocham cię.
-Ja ciebie też Abraxasie, ale nie możemy być razem.-powiedziała smutno Elisabeth
-Dlaczego?-zapytał Abraxas
-Ponieważ jesteś czystej krwi. I ja też jestem.
-A co to ma do rzeczy?
-Słyszałeś o niedokończonej Baśni Barda Beedle'a pt. Gwiezdny Kamień?
-Tak, a co?
-Bo widzisz, ten stary czarodziej, Ernest, o którym mowa w tej baśni, to mój przodek z lini matki. Ta historia wydarzyła się naprawdę. I ma swój koniec. Ernest rzucił zaklęcie na wisior swojej córki Eleny, który wcześniej należał do jego żony. Zaklęcie to spowodowało to, że potomek lub potomkini Ernesta, który/a urodzi się, gdy gwiazdy na niebie będą w tym samym układzie, co w czasie rzucenia zaklęcia, musi poślubić czarodziejkę lub czarodzieja, który ma co najmniej jednego mugola w rodzine. Ja jestem tą potomkinią. Jeśli tego nie zrobię, jeśli zwiążę się z czystokrwistym, umrę. To jest ten wisior. Nazywa się Gwiezdy Kamień, bo zaklęcie zostało na niego rzucone pod gwiazdami.-podniosła wisior
-Nie da się nic z tym zrobić?
-Jest jedno wyjście. Trzeba zniszczyć Gwiezdny Kamień.
-To na co jeszcze czekamy?
-Myślisz, że nie próbowałam? Odkąd mama powiedziała mi o zaklęciu i że ono dotyczy mnie, próbowałam zniszczyć Gwiezdny Kamień. Rzuciłam na niego wszystkie zaklęcia jakie znałam, łącznie z Niewybaczalnymi. Nie zadziałało.
-Czy jest coś, co mogłoby "zwolnić cię" od tego zaklęcia?
-Jedynie moja własna śmierć.
Abraxas w duchu przeklął Ernesta.
__________________
Albert Einstein powiedział:

"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny."

"Są dwie rzeczy nieskończone głupota ludzka i wszechświat, co do tej drugiej nie jestem pewien."

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."

"Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa."

Ostatnio edytowane przez Ana_Black : 10-20-2010 o 17:19.
Ana_Black jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Kamień Filozoficzny - błąd?? magiczna_ Filmy 12 07-24-2011 18:57
Gwiezdy Kamień Ana_Black Kącik Twórczy 0 03-16-2010 17:10
Co sądziecie o grze HP i Kamień filozoficzny?! JoannaTH13 Kosz 3 01-16-2008 23:11
[NZ] Bellatrix Potter i Kamień Filozoficzny Anika Kosz 3 08-12-2007 16:54
Harry Potter i Kamień Filozoficzny Harry_Potter14 Kosz 19 05-06-2007 00:12


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:58.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.