Wszyscy przywitali się z Lucy. Potem ona sama poszła na górę, przywitać się z nową. Już ze schodów słyszała słynne "Ram pa pa pam!" Rihanny. Po chwili jednak zeszła, z miną dość nietęgą. Walnęła się na kanapę.
-Co jest? - zapytała od niechcenia Christina, podziwiając swoje nieskazitelnie równe paznokcie. Niesamowite, co potrafi magia.
- Powiedziała, że teraz nie ma nawet czasu się przywitać. To nie. Chciałam być miła, ale jak widać to tutaj nie jest dozwolone.
-Jak to? - odezwała się Ginn. - ja jestem miła!
- I ja! - zawołała Blanca. Wszyscy spojrzeli na te dwie rude dziewczyny i zaśmiali się. Evans i Weasley przybiły sobie żółwika.
-Jasne jasne. - mruknął Dominic. - Wy i miłe? To chyba dwa bieguny świata.
-Oj tam oj tam. - roześmiała się Ginny.
-Oba są zimne, więc jednak coś je łączy. - dodała Blanca.
Nagle ze schodów wyłoniła się Lenny, która bez nawet słowa wyszła z Kwatery, jedynie łapiąc swój płaszcz z wieszaka.
-Yyy... Aha.- podsumował ktoś. Zapadła cisza.
-Jak myślicie, kiedy przyjdzie Czarny Pan? - zapytała w końcu Christi. - Już się za nim trochę stęskniłam, tak szczerze...
Po tych słowach drzwi Kwatery otworzyły się, a w nich, wśród szalejącej białej zamieci na dworze, stanął...