Mecze, w których spotykają się dwie dobre drużyny, często wcale właśnie nie należą do najciekawszych. Trudno wtedy o bramkę, a przecież tak było w przypadku Niemiec i Portugalii, no i wczoraj Hiszpanów i Włochów.
Chociaż też się zawiodłam grą Hiszpanii. Swoją drogą, śmieszył mnie komentator, który cały mecz narzekał na Fabregasa, że nie rozumie, dlaczego trener w ogóle wziął go do reprezentacji, a tak naprawdę to jego nazwisko było najczęściej wypowiadanym w czasie relacji no i to w końcu on strzelił bramkę. Poza tym sorry, ale jest piękny : D
Chorwacja wczoraj dała radę, ale w sumie stawiałam, że wygrają. Irlandczycy się bardzo wczoraj starali, zwłaszcza pod koniec, ale któryś z komentujących powiedział już, że jak się ktoś bardzo stara, to najmniej wtedy wychodzi. W każdym razie szacunek dla nich za walkę do końca.
Co do meczu Hiszpanów z Włochami jeszcze... Wy też miałyście wrażenie, że miotają się po boisku jak niewidomi? Wpadali na siebie co chwilę, a w polu karnym, co się działo, to już na śmiech mnie brało. No i ten węgierski sędzia... Haha, co za koleś. Zawodnicy wpadali na siebie często całym ciałem, a on w ogóle nie reagował.
No i dzisiaj Francja przeciwko Anglii na pierwszy ogień... Całym sercem jestem za Francuzami, mam nadzieję, że po nieudanym mundialu dwa lata temu teraz pokażą klasę.