Wróć   HPN.pl > Pozostałe > Filmy

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 02-21-2011, 14:31   #181
alette
Praktykant Voodoo
 
alette na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Okrutna Barcelona
Posty: 790
Domyślnie

Życie jest piękne (Vita è bella, La)



reżyseria - Roberto Benigni
muzyka - Nicola Piovani
premiera - 20.12.1997(świat),12.03.1999(Polska)
produkcja - Włochy
gatunek - dramat, komedia, wojenny

Jest rok 1938. Do Arezzo w Toskani przyjeżdża Żyd Guido (Roberto Benigni). Zakochuje sie w Dorze (Nicoletta Braschi). Zdobywa jej uczucie i biorą ślub. Mija kilka lat. Małżonkowie mają 5-letniego syna Giosue (Giorgio Cantarini). Tymczasem w kraju nasila się antysemityzm. Guido wraz z synem i wujem zostają zesłani do obozu koncentracyjnego. Dora podąża za bliskimi. Aby zaoszczędzić Giosue cierpień, ojciec wmawia mu, że obozowe życie to tylko gra, w której biorą udział więzniowie i strażnicy, a nagrodą główną jest prawdziwy czołg.

Źródło : filmweb

Ten film zasłużył na Oskary. To po prostu perełka wśród filmów wojennych. W filmie jest pewna sprzeczność, coś, co z pozoru nie jest do przyjęcia. Humor, optymizm, piękne krajobrazy. Sam charakter głównego bohatera, w niektórych momentach drażniący, jest typowy dla komedii. Żarty prześmieszne, ale czy można się śmiać? Wbrew pozorom ciężko, a humor jest naprawdę przedni. Tu jest właśnie ten drugi obraz - prześladowania żydów, obozy koncentracyjne, Holocaust. Czy to jest jednak film, który ma ukazać zagładę żydów? Myślę, że nie. Z pewnością ma nakłaniać do refleksji, nie tyle co nad samą II wojną, ale samym życiem. Takie pytanie - ile jest dla nas warta każda chwila, jak ją wykorzystamy? Ile jesteśmy w stanie zrobić dla bliskiej osoby? Czy w trudnych warunkach można zachować optymizm? Myślę, że to rodzaj filmu 'osobistego', każdy może odbierać go inaczej. Autor nie narzuca nam interpretacji, widz sam ją tworzy. Polecam zdecydowanie... 10/10
__________________


"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "
alette jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 03-11-2011, 09:22   #182
alette
Praktykant Voodoo
 
alette na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Okrutna Barcelona
Posty: 790
Domyślnie

Jak zostać królem

Opis filmu już się pojawił, ja tylko przedstawię swoją opinię.

Z pewnością warto to zobaczyć. 'King's speech' to historia prawdziwa w dodatku oryginalna. Oczywiście mieliśmy już wiele filmów o nietypowych jednostkach, no i niestety 'Jak zostać królem' nie bije ich na głowę. Nawet dodam, iż nijak się ma do 'Pięknego umysłu' czy 'Forresta Gumpa'. Z tym, że nie o to chodzi. Jest doprawdy wiele powodów dla których trzeba wręcz zapoznać się z tym dziełem. Po pierwsze sam temat jąkania się. Problem o którym się tak na dobrą sprawę nie mówi. Piękna historia sama w sobie i nawet gdyby twórcy za przeproszeniem spieprzyli robotę i tak pozostałaby piękna. Dlatego były Oskary. Czy za mało? Nie. Dla mnie wystarczająco. Trochę mi żal męskiej roli drugoplanowej, ale nie jestem w stanie tego ocenić, bo nie widziałam zwycięzcy w akcji. Polecam 8/10

Czarny Łabędź (Black Swan)



reżyseria - Darren Aronofsky
muzyka - Clint Mansell
premiera - 1.09.2010 (świat), 21.01.2011 (Polska)
produkcja - USA
gatunek -dramat, thriller, psychologiczny

Film nawiązuje do jednego z najsłynniejszych na świecie przedstawień baletowych - "Jeziora Łabędziego". Opowiada historię Niny (Natalie Portman), baleriny występującej na deskach teatrów w Nowym Jorku. Balet całkowicie pochłania jej życie i jest gotowa wiele dla niego poświęcić, aby spełnić swoje marzenia. Dyrektor teatru, Thomas (Vincent Cassel), decyduje się zastąpić kimś nowym primabalerinę Beth MacIntyre (Winona Ryder), która występowała w "Jeziorze Łabędzim". Rola księżniczki Odetty jest bardzo trudna do zagrania. Baletnica musi sobie poradzić zarówno z rolą Białego, symbolizującego niewinność i grację, jak i z rolą zmysłowego i uwodzicielskiego Czarnego Łabędzia. Nina doskonale pasuje do roli Białego Łabędzia, natomiast Lily do jej przeciwieństwa - Czarnego. Pomiędzy dziewczynami rodzi się rywalizacja.

Źródło - filmweb

Czy tutaj chodzi o rywalizację? Raczej nie. Film posiada wiele wad i zalet. Może zacznę od plusów. Ciekawa historia, zwłaszcza dla miłośników baletu. Nietypowa główna bohaterka, momentami drażniąca w swojej niewinności. Poniekąd przedstawiona prawda. To ile te tancerki poświęcają dla kariery. Możemy też prześledzić rozwój choroby psychicznej Niny. Jeśli chodzi o minusy... jak ktoś nie lubi baletu to nie polecam, bo jest go tam dość dużo. Ponad to film jest czasami obrzydliwy i przesadzony. Wystarczy wspomnieć o momencie w którym główna bohaterka zdrapuje sobie skórę z palca, sama końcówka też mi jakoś nie pasuje. Jako, że kocham Piotra Czajkowskiego i jego dzieło, to widziałam 'Black Swan' razy cztery. Ale ocena będzie 6/10
__________________


"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "

Ostatnio edytowane przez alette : 03-11-2011 o 17:14.
alette jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 06-12-2011, 22:55   #183
Kerle
Moderator
 
Kerle na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Lokalizacja: In this fuckin' world.
Posty: 431
Domyślnie

Szkoła uczuć - A walk to remember adaptacja książki Nicolasa Sparksa pt."Jesienna Miłość"



Muszę zaznaczyć, że tego samego dnia najpierw przeczytałam książkę, a potem zabrałam się za film. I o ile książka mi się podobała, o tyle film mnie zachwycił. Nie wiem dlaczego, ale trafił do mojego serca. Praktycznie od połowy oglądałam go jednym okiem, bowiem ryczałam jak bóbr, ale starałam się utrzymać w toku. Jestem pewna, że nie każdego ten film porwie. Jednych zachwyci, a drudzy wyśmieją pierwszych obwieszczając światu jaka to wielka tandeta i większej nie widzieli. Mi się podobało, bo nie była to durna komedia romantyczna, tylko coś pięknego. Naprawdę pięknego.

10/10.
__________________
Kerle jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 06-27-2011, 12:52   #184
alette
Praktykant Voodoo
 
alette na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Okrutna Barcelona
Posty: 790
Domyślnie

Mnie się szkoła uczyć podobała. Miała ten klimat, chociaż powiem szczerze, że teraz już mnie tak nie zachwyca. Kiedyś płakałam za każdym razem, teraz nawet mnie nie wzrusza. Nie wiem dlaczego. Jednak sam film bezczelnie słodki x)

Sala Samobójców (The Suicide Room)



reżyseria - Jan Komasa
muzyka - Michał Jacaszek
premiera - 4 marca 2011 (Polska) 12 lutego 2011 (Świat)
produkcja - Polska
gatunek -animacja, thriller, romans

Często życia najbardziej nienawidzą ludzie, po których nigdy byśmy tego nie poznali. I taki właśnie był Dominik. Bogaci rodzice dawali mu wszystko co chciał, a mimo to każdy dzień był dla niego męką. Brak zrozumienia ze strony innych pchnął go do znajomości z Sylwią - znajomości ograniczającej się do kamery, gry i całodziennych rozmów. Pomimo tego znalazł w niej to, czego nie otrzymał od najbliższych, a ona zaprosiła go do swojego świata. A świat ten, jak każdy inny, nie był idealny.

Źródło - filmweb

Teraz coś od siebie. Postaram się w miarę krótko, chociaż ten film mogłabym analizować w nieskończoność. Sam pomysł był świetny, realizacja również całkiem niezła. Idąc do kina bałam się, że cała akcja rozegra się przez monitorem, że będzie to film a la dramaty groteskowe, których nikt nie rozumie, a które mają nosić jakieś przesłanie. Okazało się inaczej. Sama Samobójów pokazuje jakąś historię, historię dramatyczną, ciekawą. Przy okazji coś chce nam przekazać, ale wbrew pozorom to wcale nie jest zwyczajne - Internet jest zły. W przypadku tego filmu widz może sam ocenić przyczyny danego zachowania, określić czyjąś winę, nic nie jest narzucone z góry. Jednak żeby nie było tak słodko powiem, że zawiedli mnie bohaterowie. Nie aktorzy, którzy zagrali wręcz fenomenalnie (kto by się spodziewał po Jakubie takiego talentu). Jednak postacie były bardzo schematyczne i właściwie ciężko było ocenić je inaczej niż większość. Chyba tylko Dominik skonstruowany został ciut inaczej. Chociaż niewlele, bo jego osobowość i tak wpisuje się w emo. Jego rodzice do worka 'karierowiczów', przyjaciele do 'VIP-ów', wszystko jest dla mnie trochę przesadzone. Chciałabym też zwrócić uwagę w swojej wypowiedzi na muzykę, która w filmie mnie zachwyciła. Były to zarówno zwykłe piosenki jak 'Turn me on' czy 'Nothing to loose', jak i utwory 'Romans' czy 'Introspective'. To na razie wszystko. Film oceniać na 8/10
__________________


"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "
alette jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 06-28-2011, 13:40   #185
Clover
Urodzony, by rządzić światem
 
Clover na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 3,438
Domyślnie

Nudzi mi się, więc lecę z ostatnim filmem na jakim byłam.

Fast Five - Szybcy i wściekli 5



Świetna zabawa, piękne kobiety i samochody w kontynuacji "Szybkich i wściekłych". Dwayne Johnson wcieli się w przeciwnika pary szalonych kierowców. Jako policjant będzie ich ścigał, by sprowadzić przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. [filmweb.pl]

No cóż, opis na filmwebie powala.
Moja opinia na pewno nie będzie obiektywna, ze względu na moją manię na pukcie serii Fast&Furious. W sumie żadna z części mnie nie zawiodła, pomijając Tokio Drift, które miało być chyba gdzieś na końcu serii i niektórzy widzowie nie wiedzą co myśleć o nagłym 'wskrzeszeniu' Chana. W każdym razie w piątce odczuwa się brak wyścigów, bo w sumie oprócz jednego 'przyjacielskiego' i tego, który nie został pokazany nie ma żadnego. Za to moje serce podbiło zebranie do kupy wszystkich osób z poprzednich części. Naprawdę, tęskniłam za postacią Romana Pearce'a. W tej części on i jego poczucie humoru jest jeszcze lepsze, niż w dwójce ('brother from another mother?'). Zresztą, wszyscy tworzą jakby jedną rodzinę, co z resztą Toretto podkreśla. Plusem są jak zwykle samochody i to, że film nie nudzi. Nawet nie wiem kiedy zleciały mi te dwie godziny, w których siedziałam rozpostarta w najwyższym rzędzie z uśmiechem na twarzy.
Wrażenie robi Dwayne Johnson i Vin Diesel, z tą swoją napakowaną posturą. Kiczowate może wydawać się ich pojednanie, jednak w końcu mieli jeden cel i swoje osobiste porachunki. Jedyne co mnie zawiodło, to denne sparowanie Dominica z pewną panią, która zupełnie do niego nie pasuje. Naprawdę, nie wiem co zrobią w następnej części po tym, co było po napisach.
Były elementy, które tak naprawdę są niemożliwe do zrobienia (wszystko to co działo się z sejfem, totalny kosmos), jednak nie przeszkadzało mi to, bo miałam wrażenie, że twórcy filmu ani nie mieli zamiaru ukrywania tego ani robienia z widza idioty, że w to uwierzy. Ja idąc na te filmy nastawiam się na dobre kino akcji, samochody, o których mogę pomarzyć, wyścigi (których jest coraz mniej) oraz ulubionych bohaterów.
Co do muzyki, wpadł mi w ucho kawałek Don Omara - Danza Kuduro. Później już do końca ją nuciłam. Tak więc, na dniach pomiędzy rapem a rockiem włączam sobie ten kawałek, a ciało samo czuje Rio de Janeiro. Całkiem dobre na wakacje ; ).
Jedyne co sobie zarzucam, to niepoczekanie na koniec napisów, gdzie miała być scena, którą już znam z opisów w internecie. Pluję sobie w brodę, naprawdę, a kolesie od otwierania drzwi patrzyli jakby chcieli mnie wywalić z sali. Te napisy powinny być krótsze, zdecydowanie, bo 3/4 narodu (w tym jaaaa!) nie widziało tego, co prawdopodobnie zapowiada szóstą część. Tak po za tym, to jestem strasznie ciekawa co wykombinują w niej, bo ta część była bardzo dobrym wyjściem do zakończenia serii. Ale jak na wierną fankę przystało, cieszę się, że będzie więcej.

Moja ocena prawdopodobnie nie jest obiektywna i waha się między 8-9/10.


Pozwolę sobie zedytować, bo godzinę temu skończyłam oglądać Dystrykt 9, który całkowicie zasługuje na totalną dziewiątkę. Rzadko oglądam sf, ale tym razem jestem pod wrażeniem - mało filmów wzbudza u mnie tak silne emocje. Odkąd główny bohater został skażony siedziałam w jednym miejscu nie zwracając uwagi na nic. Szczerze mówiąc, zawarte jest tutaj wszystko, co myślę o tym 'jak ludzie postąpiliby, gdyby'. Jeżeli w przyszłości taka sytuacja miałaby miejsce, naprawdę jestem przekonana, że pewne jednostki zrobiłyby to samo co w Dystrykcie 9. Cel za wszelką cenę, nie zważając na drugiego człowieka.
Wybierałam pomiędzy trzema filmami i strzeliłam w dziesiątkę. 9/10.

Niedawno też obejrzałam Bękarty Wojny. Temu daje dziesiątkę. Za genialną grę Waltza i Pitta, który również daje radę (jego mowa totalnie rozwala mnie od środka), a humor Tarantino podbija moje serce, bo jest zupełnie w moim guście. Czuję, jakby film był nakręcony wprost z dedykacją dla mnie. 10/10.
__________________

Gówno mnie obchodzi co i kto przywiózł na cargo, nagapiłem się już dość na tych co mieli mieć Gallardo, a prokurator zajął im nawet ich starą Mazdę, zresztą chyba żona przez to zostawiła cię niedawno.

Ostatnio edytowane przez Clover : 07-05-2011 o 16:58.
Clover jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-06-2011, 00:00   #186
Sann
Fan "Strefy 11" i tarota
 
Sann na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jun 2011
Lokalizacja: Szczecin
Posty: 70
Domyślnie



W roku 1969 człowiek po raz pierwszy postawił stopę na Księżycu, jednakże na srebrnym globie nie był pierwszy...

Ponad pół wieku później na naszym globie zbliża się ostateczne starcie Autobotów z Decepticonami. Przyczyną jest odnalezienie przez astronautów cybertroniańskiego statku na Księżycu. W kierunku Ziemi lecą złowrogie oddziały z planety Cybertron, a wśród nich zabójczy Shockwave. Optimus Prime razem z młodym Samem Witwicky (Shia LaBeouf) i resztą Autobotów po raz kolejny musi połączyć siły, aby skonfrontować się z najgroźniejszymi robotami we wszechświecie, które przybyły unicestwić Ziemię.


Źródło: Filmweb.

Od siebie:
W zasadzie nie planowałam pójść na ten film, bo miałam inne plany na poniedziałek, ale zadzwonili znajomi, czy nie wybierzemy się (ja i mój M.) razem z nimi. Narzeczony chciał, a że to jego urodziny były, to musiałam się zgodzić.
Sama bym Transformersów 3 nie wybrała, bo nie bardzo interesują mnie walki robotów (czy czegoś tam ), a poza tym nie widziałam pierwszych dwóch części, tylko raptem urywki z nich.
Ogólnie rzecz biorąc jednak, nie żałuję, że poszłam, bo film okazał się całkiem fajny - małe roboty Sama były świetne, a efekty 3D nawet niezłe, choć za tą technologią akurat nie przepadam. Moja ocena: 7/10.

Edit:


Ścieżki kapitana Jacka Sparrowa tym razem skrzyżują się ze ścieżkami pewnej kobiety z jego przeszłości (Penelope Cruz). Sparrow będzie zastanawiał się czy połączyła ich miłość, czy wyłącznie poszukiwania osławionego Źródła Młodości. Kiedy kobieta zmusza go do wejścia na pokład statku pirackiego „Zemsta Królowej Anny” pod dowództwem osławionego Czarnobrodego (Ian McShane), Jack nie wie kogo winien się lękać bardziej – jej czy Czarnobrodego.

Źródło: Filmweb

Ode mnie:
Na nieznanych wodach nie było tak brawurowe, jak poprzednie części Piratów z Karaibów, jednak nie zawiodłam się pod względem akcji, bo ta była szybka i interesująca (dla mnie). Jak zawsze, prym wiódł przede wszystkim fantastyczny Johnny Depp w roli wiecznie pijanego kapitana Jacka Sparrowa. Tekst o tym, że pomylił hiszpański klasztor z burdelem, po prostu mnie rozbroił. Warto pójść i zobaczyć ten film, choćby tylko ze względu na Sparrowa, choć kapitan Barbossa prawie mu nie ustępuje.
Efektów w 3D niemalże żadnych, choć było parę fajnych momentów, ale uważam, że była to strata pieniędzy - mogli nakręcić w 2D i po prostu za resztę kasy dopracować całość.
Z czystym sumieniem daję 8/10.
__________________
- Mam bardzo mroczny plan...
- Jaki?
- Gdybym ci powiedział, to przestałby być mroczny.

_______________________________________________

- Albusie Severusie, nosisz imiona po dwóch dyrektorach Hogwartu. Jeden z nich był Ślizgonem i prawdopodobnie najdzielniejszym człowiekiem, jakiego znałem.

Ostatnio edytowane przez Sann : 07-06-2011 o 00:12.
Sann jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 11-16-2011, 11:18   #187
alette
Praktykant Voodoo
 
alette na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Lokalizacja: Okrutna Barcelona
Posty: 790
Domyślnie

Piratów bardzo chętnie obejrzę. Nie byłam w kinie właśnie ze względu na to 3D.

Donnie Darko



reżyseria - Richard Kelly
muzyka - Michael Andrews
premiera - 19 stycznia 2001
produkcja - USA

Tytułowy bohater, Donnie (Jake Gyllenhaal), jest nastolatkiem, uważanym za niezrównoważonego psychicznie. Pewnego dnia ujrzał dziwną postać: człowieka-królika, który wywabił go nocą z domu, przez co uratował chłopakowi życie. Podczas kolejnych "wizyt" królik wyjawia mu, że jest przybyszem z przyszłości i pragnie zapobiec pewnym zdarzeniom. W tym celu Donnie zostaje zobligowany do wykonania różnych przedziwnych, destrukcyjnych dla otoczenia zadań. Wraz z rozwojem akcji okazuje się jednak, że nakazy przybysza nie były bezpodstawne...
Film porusza temat podróży w czasie, możliwości jego odwrócenia i zmiany wydarzeń oraz tajemnicy, jaką jest nasz umysł.

Źródło - Filmweb

Myślę, że to co napisano na filmwebie to jawne ograniczenie. Film jest strasznie... dziwny. Nie mamy tutaj do czynienia z pseudo-horrorem, którego celem jest wywołanie strachu u widza. Nie jest to też prymitywne SF, opowiadające o podróży w czasie. Myślę, że bardzo ciężko go sklasyfikować. To jeden z tych dzieł, które naprawdę dają do myślenia, zaskakują, i choć brak im szybkiej, brawurowej akcji, nie nudzą. Polecam. 7/10
__________________


"- To miejsce wygląda jak cela więzienna - wykrztusił w końcu. - Nie mam pojęcia, jak możesz żyć w czymś takim.
- Za moją pensję ledwo, ledwo
- Jeśli trzeba, gotów jestem dopłacić, abyś mieszkał w miejscu, które nie będzie cuchnąć ani siarką, ani moczem.
- Mowy nie ma.
- Zmarł z dumy i smrodu. Masz epitafium w prezencie' "
alette jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-12-2012, 23:50   #188
Christina
Omijać szerokim łukiem
 
Christina na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: May 2007
Lokalizacja: Camelot
Posty: 1,514
Domyślnie



"Project X" to szalona komedia o przygodach grupki kolegów, którzy postanawiają zorganizować najbardziej wystrzałową imprezę urodzinową w historii. Film przedstawia widziane z perspektywy cyfrowych kamer przyjęcie zorganizowane przez nastolatków, które zupełnie wymyka się spod kontroli.
filmweb.pl

Nie wiem kto nazwał ten film komedią. Parę zabawnych fragmentów było, ale żeby od razu komedia...
Co do samego filmu. WOW!!
Zawsze marzyłam o prawdziwej, amerykańskiej imprezie, ale to to już jest totalne przegięcie. Raczej dla osób które mają dystans i chociaż małą wiedzę o życiu w Stanach. Tam są inne ograniczenia, inny pogląd na świat. Film miażdży psychikę, ale w tym pozytywnym sensie W sam raz przed jakąś imprezą.

__________________

Darmowe kosmetyki


'It's not my fault I'm better than you'



'What happens in the dungeons
stays in the dungeons'

#soup#
#nakarm psiaka#
#last#
Christina jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-15-2012, 01:54   #189
fuerte
Super Moderator
 
fuerte na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Jul 2007
Posty: 527
Wyślij wiadomość przez ICQ do fuerte Wyślij wiadomość przez AIM do fuerte Wyślij wiadomość przez MSN do fuerte Wyślij wiadomość przez Yahoo do fuerte
Domyślnie

Niesamowity Spider-Man

Nowa obsada, nowy reżyser, nowa historia. Czy zupełnie nowe podejście do najbardziej kasowego komiksu wszech czasów się powiedzie? Jak widać na przykładzie serii o Bondzie, odświeżenie tematu może okazać się wielkim sukcesem. Peter Parker tym razem uczy się jeszcze w liceum. Musi pogodzić się z tym, kim się stał, i wybaczyć sobie śmierć wuja, którego – tak mu się wydaje – mógł uratować.
Źródło: filmweb.

Odpowiadając na pytanie postawione wyżej - powiodło się. Zupełnie nie jestem fanką tego typu filmów, a na seans szłam nastawiona dosyć sceptycznie. Mile się jednak zaskoczyłam, bo "Niesamowity Spider-Man" okazał się dobrym - choć, no właśnie, nie niesamowitym - obrazem. Na pochwałę zdecydowanie zasługuje Andrew Garfield, który oprócz tego, że jest słodki i dobrze wygląda, ma niesamowity talent aktorski. Pokazał, że potrafi zagrać wszelkie emocje i robi to w sposób tak prawdziwy i szczery, że naprawdę chce się go oglądać na ekranie. Podobnie jest z Emmą Stone, która jest wspaniała nawet wtedy, gdy nie mówi zupełnie nic. Nie wiem, co w sobie ma ta dziewczyna, ale za każdym razem olśniewa na ekranie.
Myślę, że naprawdę warto wybrać się na ten film do kina i obejrzeć go w 3D. Jest kilka naprawdę dobrych, efektownych momentów, ale nie tylko to czyni produkcję dobrą. Webb świetnie poprzeplatał sceny wzruszające z humorystycznymi, co nadaje filmowi klimat, który można zrozumieć tylko w sali kinowej.
7/10
__________________
Emily: I can just see it now, in lights, "Naomi, get to know me".
Naomi: I thought it was quite catchy.
Emily: Yeah, well so's AIDS.
fuerte jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 07-17-2012, 00:17   #190
Nacia1234
Moderator
 
Nacia1234 na Harry Potter Forum
 
Zarejestrowany: Aug 2007
Lokalizacja: Trondheim
Posty: 4,354
Domyślnie

Dziennik Bridget Jones



Bridget Jones (genialna w tej roli Renée Zellweger) to 32-letnia panna, nieudolnie lawirująca między swoimi romansami. Cierpi z powodu nadwagi, nadmiaru papierosów i alkoholu, a przede wszystkim braku faceta. Po kolejnych spędzonych w pojedynkę świętach postanawia radykalnie zmienić swoje życie. Wyrzuca więc wszystkie poradniki "Jak zdobyć mężczyznę" i zaczyna prowadzić dziennik, w którym zamierza odnotowywać wszystkie sukcesy (i porażki) w osiągnięciu dwóch życiowych celów - pozbycia się 10 kilogramów nadwagi i znalezieniu faceta. Wkrótce nawiązuje romans ze swoim szefem Danielem Cleaverem (Hugh Grant), który jest haniebnym playboyem. A równocześnie pojawia się w jej życiu dystyngowany adwokat Mark Darcy (Colin Firth). Co dzieje się dalej, wiecie, bo jest to ekranizacja "Dziennika Bridget Jones", kultowej powieści Helen Fielding.
~Filmweb

Film z 2001 roku. Może to był okres, kiedy jeszcze powstawały dobre komedie romantyczne, nie tak bardzo naciągane, bez powtarzajacych się wciąż historii i schematów. Chociaż... spójrzmy prawdzie w oczy, wszystkie te komedia są schematyczne, może dlatego nie jest to mój ulubiony gatunek filmów. Ogladnęłam ją tylko dlatego, że moja przyjaciółka uwielbia brytyjski akcent. I trudno zaprzeczyć, ja również, więc pewnego nudnego popołudnia odpaliłyśmy ten film na DVD i okazal się ciekawy. Wciągnął mnie, dlatego daję 9/10.
__________________
Life is wasted on the living
Nacia1234 jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Najlepszy film jaki oglądaliście czarnoksieznik-powrot_za_grobu Kosz 111 07-28-2008 20:20


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:17.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.