To bardzo naciągana sprawa z tym Ronaldem. Wydaje się, że mowy węży nie da się nauczyć. Trzeba przede wszystkim rozgraniczyć "mowa węży" a "język obcy". Mowa węży to nie jest raczej język. Po prostu Salazar Slytherin umiał rozmawiać z wężami. Nie uczył się tego, miał taki dar. Tak samo Voldemort i Potter. Niejasna jest sprawa znajomości mowy węży przez Dumbledore'a, ale nie mamy informacji, że on się tego nauczył.
Co do samego otwarcia Komnaty Tajemnic to musimy pamiętać, że nie do końca wiemy jak działał "mechanizm". Może wystarczyło odpowiednio realistycznie zasyczeć? Naśladując mowę węży? Ron mógłby to zrobić. Przeczy temu jednak fakt, że na drugim roku, sam Harry miał kłopot z otwarciem komnaty. Nie udało mu się to za pierwszym razem, ale raczej dlatego, że nie kontrolował w pełni swojego daru, a nie dlatego, że jego mowa węży była kiepska albo niezrozumiała.
Nie wiem czy sama autorka jakoś głębiej się ustosunkowała do tej kwestii, ale o mowie węży wiemy tyle co ona nam powie. Jeżeli Ron otworzył Komnatę, to jest najlepszy dowód na to, że nie będąc wężoustym, można naśladować skutecznie mowę węży.
|