|
05-28-2008, 11:52
|
#231
|
|
Praktykant Voodoo
Zarejestrowany: Mar 2008
Posty: 683
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Ja też wszystkie osoby,których nie lubię nazywam mugolami, szlamami i charłakami  .Ja raz idę z mamą drogą i miałam zamiar zapytać jak wyglada bez,a powiedziałam
-Jak wygląda różdżka?
Mama patrzy na mnie jak na wariatkę.Też 100 razy słyszałam ,że jestem uzależniona od HP.O tak jestem  .I to rzecz jasna pozytywnie!
__________________
"Nikt nie każe Ci iść dalej. Można siedzieć i czekać na śmierć. Można przez całe życie siedzieć i czekać na śmierć. To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko jak się idzie naprzód to dopełnia się los człowieka"
Jake, spragniona żaba nie może pić z dwóch jezior jednocześnie
|
|
|
07-17-2008, 12:57
|
#232
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Posty: 1,162
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Pozwolę sobie odświeżyć ^^.
Dzisiaj stałam z moją Mamą na przystanku i czekałam na autobus (taa! Sensacja normalnie! ^^). W pewnym momencie powiedziała mi, że już mi trochę kolor z włosów schodzi i robią się rude (farbowałam je, w założeniu miały być rude, ale naturalnie mam ciemniejsze włosy i wyszły takie czerwonokasztanowe). Ja zaczęłam narzekać, że wcale nie i tak rozmowa zeszła na ten boski kolor (Polegało to na tym, że ja rozpaczałam z powodu naturalnego nie-rudego koloru). Mama powiedziała mi, że kiedyś widziała rodzinę rudowłosych - rodziców i czworo dzieci. A ja na cały głos ryknęłam radośnie: "RODZINA WEASLEYÓW!", co wywołało na twarzach ludzi obecnych lekkie politowanie.
Z entuzjazmem zaczęłam wypytywać Mamę o szczegóły, a kiedy mi powiedziała, że byli tam mali bliźniacy, znów się zaczęłam ekscytować. Byli jeszcze wśród nich starszy chłopak (moje okrzyki: Bill! Charlie! Percy! wzbudziły powszechne zainteresowanie) i dziewczyna. Wtedy mój entuzjazm zgasł, bo to już nie pasowało...
A ostatnio w Kolporterze, w kąciku dla dzieci często Zakon Feniksa puszczają. Jak przyszłam z koleżankami, to musiałam zostać i oglądałam przez jakieś pół godziny, do śmierci Syriusza. Narysowałam rysunek (dość prymitywne przedstawienie twarzy kilkunastu bohaterów HP) i powiesiłam tam, gdzie wieszają rysunki małe dzieci xD.
A w Tesco kupiłam siódemkę po angielsku, po dużej przecenie. Cztery razy wymieniałam ksiażkę (pomazana! pozaginana! brudna!) xD.
|
|
|
08-02-2008, 09:27
|
#233
|
|
Niepoprawny marzyciel
Zarejestrowany: Apr 2008
Posty: 44
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
A mi raz (przy gosciach) powiedzialem gryfoni gora! ale 1. nie wiedzialem ze sa goscie . 2. to byli koledzy taty. 3.wiedzieli ze lubie hp.
|
|
|
08-05-2008, 18:32
|
#234
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Jul 2008
Posty: 24
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Właśnie przypomniałam sobie, jak na forum naszego roku rozmawialiśmy o naszej pani prof., która już poraz drugi nie pojawiła się na wykładzie, nikogo wcześniej o tym nie informując - pech chciał, że to był jedyny wykład w ciągu całego tygodnia i ludzie z całej Polski się na niego specjalnie zjeżdżali. Jeden z oburzonych studentow napisał, że powinni stworzyć jakiś system, który jednym ruchem ręki pozwoli wszystkich powiadomić, na co otrzymał odpowiedź od innego: niech wyśle każdemu patronusa  powaliło mnie to na łopatki
przed egzaminem jeszcze rozprawialiśmy, że szkoda, że nie da się zaklęcia imperius rzucić, to może podyktowałaby nam wcześniej pytania wraz z odpowiedziami, by mozna było się przygotować, a później rzuciłoby się zaklęcie zapomnienia i po krzyku
|
|
|
08-10-2008, 02:02
|
#235
|
|
Junior Member
Zarejestrowany: Aug 2008
Posty: 1
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Oto moje "odpały":
1.) Razem z przyjaciółką siedziałyśmy sobie na placu zabaw dla dzieciaków i nagle zrobiło się strasznie cicho.. Wiatr mocniej wiał, krzaki niedaleko zaczęły szeleścić. A ja i Nicole zaczynamy się drzeć: "Syriusz! Wyjdź zza krzaków!" i tak kilka razy xD. W końcu wyszła jakaś starsza pani, patrzyła na nas jak na idiotki i poszła. Ja do kumpelki: "Od kiedy Syriusz jest kobietą?" i w ryk ze śmiechu xD.
1,5.) Jeszcze ten sam dzień z Nicole. Jest już ciemnawo, pusto i ziemno.. Zaczynamy chodzić po placu zabaw. Coraz ciszej.. Ławka lekko zaskrzypała, chuśtawka zaczęła się ruszać, a ja nagle wrzasnęłam. Przyjaciółka podbiegła z pytaniem: "Co się stało?!" Ja: "Zobaczyłam, dementora! Różdżkę zostawiłam w domuu!". Przywidziało mi się^^
2.) Kłótnia z siostrą: J - Ja, N - Natalia(My sis):
J: - Natalia Ty idiotko!
N: - Zamknij morde!
J: - Tyy szlamo!
N: - Mugolka!
J: - Zdrajca Krwi!
N: - Charłak!
J: - Ty Flitchu!
N: - Spadaj centaurze!
J: - O! Thx! Centaur to pół koń, pół człowiek!
N: - Wycofuję!
J: - Nie da się, a teraz dzięki, idę sobie <Poszłam do łazienki>
3.) GAdam w Zakazanym Lesie na forum. Mama chce, bym do niej podeszła.
Mama: Chodź tu, albo wyłączę komputer!
Ja: Nie uda Ci się!
Mama: Ja Ci dam się tak odzywać!
Ja: Jak na Ciebie rzucę Avade, to się nie pozbierasz! <Uświadomiłam sobie po minucie, że mówiłam do mamy..>
Ja: Sorrki Mimi! Już idę..
4.) Patrzę przez okno auta i nagle zobaczyłam dużego czarnego wilka, czy psa..
Odwróciłam się do śpiącej Natalii: Natka! Widziałam Syriusza!
Ona, zaspana(Nie wiedziała co mówi): To go ode mnie pozdrów i daj mi dalej spaać..
Ja, patrze szybko za okno, niestety już byliśmy za daleko i nie widziałam psa.. xD.
5.) Rozmawiam z przyjaciółką, na "ciekawe" tematy, chodzimy sobie po parku.. Omijamy szerokim łukiem wrogów, idziemy na taką górkę, niestety ktoś tam siedział, więc poszłyśmy dalej, dalej są jakieś ruiny.
Przez myśl mi przeszło: "To pewnie ruiny Hogwartu po walce ze śmierciożercami..". Nie poszłyśmy do ruin, bo tam jacyś żule(Pewnie Potter i Ron pili sobie Ognistą XD. Ale się nie przyjrzałam..) byli, gadamy dalej i idziemy, jakieś auto stało, z otwartymi drzwiami i jakaś baba z gostkiem się ruchali.
Moja myśl, wypowiedziana szeptem do kumpeli: "oO! To przecież McGonagall i Snape!". Śmiejąc się idziemy dalej i górka już wolna. Siadamy sobie na trawce , przy drzewie i dalej nawijamy. W pewnym momencie wyskoczyłam z tekstem: "Sus? Czy nie wydaje Ci się, że Vice-BigCyce(Vice-Dyrektorka z przezwiskiem) przypomina McGonagall?" Sus: "Taak" Ja: "O Jezu! Teraz się skapnęłam!" Sus: "Co?" Ja: "Nasza Vice to Minevra! I przed chwilą ją widziałyśmy w aucie ze Snapem!" sus: "Wiesz..? Gostek od Techniki przypomina Snape'a!" Ja: "Nowa miłość w szkole.."
6.) (Bardzo kiedyś!)Bawimy się w "Harry'ego Pottera", lekcja Elksirów.
Sus - Snape
Ja - Harry Potter (Jak to się mogło stać?!)
Michaśka - Cho Chang
Martyna - Hermiona
Domino - Ron
Nieszczęśliwie wypadło, ze musiałam wybrać którąś z dziewczyn.. Jezu.. Lesbijskie rzeczy.. xD. Potem jednak się wkurzyłam i wybrałam Rona! xD.
7.) Sen:
Hogwart, walka ze śmierciożercami! Walczę! NAjlepszy dzień w moim życiu, mogłam się wykazać! I tam był Draco, byłam po stronie śmierciożerców i nie mogłam się oprzeć chłopakowi. Wtedy go pocałowałam, on mnie odepchnął, drąc się na mnie i uciekł.. Potem spojrzałam w lustro.. Miałam ciało Pottera..
To było okropne O_O. Dobrze, ze po spojrzeniu w lustro się obudziłam..
8.) 22:30 - Siedzę sama w domu, nagle ktoś szarpie drzwi, przekręca w nich, jakby kluczem.. Zaciekawiona i lekko przestraszona podchodzę. Spojrzałam przez wizjer i nic.. Przyjrzałam się.. Na schodach u góry stał wielki czarny pies! Wystraszyłam się! Wstał i zszedł o jeden stopień w dół, przerażona zamknęłam drzwi. Wróciłam do kompa.. Po pół h wróciła moja mama. Światło włączone, nie ma się czego bać.. Nagle patrzę w lustro.. Na łóżku leży ten sam pies! Patrzę na łóżko(Nie przez lustro) Nadal jest! W lustro, jest! Nie przez lustro, jest! Przecieram oczy, jest! Wstał.. I zniknął! Pies przypominał Syriusza pod postacią animaga, niestety.. Nie zachwycałam się nim, za bardzo się bałam w tym momencie.. Nazajutrz o tej samej godzinie, widziałam go w kuchni.. To było straszne! O_O.
8,5.) Opowiedziałam o tych zdarzeniach przyjaciółkom. Stwierdziły, iż Syriusz w nocy mnie pilnuje! Fajnie, nie? Ale teraz go już nie widziałam.. Rozpłynął się..
|
|
|
08-28-2008, 15:19
|
#236
|
|
Fanatyk, niegroźny
Zarejestrowany: May 2007
Posty: 222
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Ja chyba jestem za stara żeby odwalac jakies cyrki z Harrym potterem, mam siostrzenca ktory jest mlodszy o 12 lat, w zasadzie nie jest on niewiadomo jakim fanem HP, ale zawsze chetnie ogląda filmy ma nawet rożczke bo byla w jakies gazecie. jak przyjde do domu to zawsze pojedynkujemy sie walimy w siebie zakleciami (ja oczywiście więcej ich znam bo z ksiązek) a on ogląda tylko filmy. Na cały daom sie drzemy skaczemy i w tym wszystkim uczestniczy moj pies ktory ma 3 lata ale rozum ma trzmiesięcznego szczeniaka, zawsze na nas skacze. Akiedy ktos juz kogoś pokona wtedy obydwoje ciskamiy zaklęciami w psa, a on ma wielką radoche bo nie wie co sie dzieje ale jemu to bardzo odpowiada. No i ogolnie to wszyscy swietnie się bawia a moi rodzice i reszta rodzenstwa dziwnie sie na nas patrzyli, ale ja uwielbiam te zabawy.:smilewinkgrin:
__________________
-----Odkąd jest na świecie mój mały cud, na wszystko patrzę inaczej----
|
|
|
08-28-2008, 17:53
|
#237
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Jun 2008
Lokalizacja: In this fuckin' world.
Posty: 431
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Moony Alex gratuluje tematu, strasznie się przy nim uśmiałam. Dalsze twoje posty też czytałam, są super. Naprawde fajnie piszesz, masz świetny styl. Zazdroszcze Ci, że tak wprowadzasz HP w swoje życie. Ja nie mam, aż takiej możliwości, ponieważ z moich kumpeli to tylko jedna przeczytała niektóre części HP. Często sobie kojarzymy coś z HP. A ja jak siedze na fotelu u mamy (jest stomatologiem) - wcale mnie nie oszczędza - i trzęse się ze strachu to w myślach sobie powtarzam jakieś sceny z HP, gdzie nasz Harry Potter był odważny, to mi jakoś pomaga xD. Zdarzały mi się takie sytauację, że na lekcjach razem z osobami z klasy, które przeczytały (lub obejrzały) HP rysowaliśmy sobie na rękach jakieś znaczki i kiedy nauczycielka nie widziała "rzucaliśmy" w siebie zaklęciami. Innym razem idę sobie drogą i miajam mojego sąsiada (zadziwiające, co nie?). Przechodze obok niego, stwierdzając, że bardzo mi kogoś przypomina. Szłam jakieś pół godziny i zastanawiałam się kogo. Włosy miał rozczochrane, okulary przekrzywione i ten uśmieszek... Harry Potter normalnie! Za każdym razem jak go widziałam popadałam w serię niewytłumaczonych śmiechów... Mam 4-letniego brata i kiedyś mama mi kazała go uspić. "Przecież nie będę mu czytała tych baśni, bo sama prędzej usnę... Przeczytam mu 1HP" - pomyślałam. A jak ja sobie coś ubzduram to i tak musi być. Nie skończyłam pierwszego rozdziału - a on śpi. Niestety mama się na mnie zdenerwowała, ponieważ czytać HP czterolatkowi to lekka przesada. Nastepnym razem idę do niego wieczorem go uśpić z jakąś książką dla dzieci, a on mi na to; "Znowu Harry Potter?" - powiedział to takim głosem jakby mu ktoś z rodziny umarł... Ale filmy obejrzał chętnie, zarówno jedynkę jak i piątkę.
Jak sobie coś przypomnę to jeszcze napisze.
__________________
|
|
|
09-01-2008, 12:27
|
#238
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Posty: 1,162
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Dzięki, Kerle  . Bardzo miło mi to słyszeć. Czytać, znaczy się ^^.
Ostatnio jakoś w moim życiu brak miejsca na Potterowe wygłupy. Zdarzają się rzadko i nie są jakieś wyjątkowo zabawne czy dziwaczne. Chyba niestety poważnieję no i... Nadal mam świra na punkcie serii HP, ale chyba nieco innego, niż miałam kiedyś.
Kilka dni temu wraz z Iwoną wracałam od Kaśki (posłużę się imionami, bo to żadna tajemnica, a nie wygodnie mi pisać 'od koleżanki z inną koleżanką'). Zadowolone, oczywiście uchachane po pachy machałyśmy jej na pożegnanie, gdy nagle z moich ust wydobył się dziki wrzask. Parę metrów przed nami bawiły się cztery psy. To tam nic, ale jeden był wielki i czarny. Ja, przesądna osoba, naprawdę się go wystraszyłam - po tych wszystkich ponurakach i omenach, naprawdę byłam przekonana, że to nie jest zwykły pies. Taka ze mnie panikara, łatwo mnie wystraszyć i wtedy naparwdę kolana się pode mną ugięły. Całe szczęście, że Iwona go widziała, więc nie musiała być to moja prywatna halucynacja, a Kaśka wytłumaczyła, że to Max - pies sąsiadów.
Któregoś wieczoru, gdy księżyc był już prawie w pełni usłyszałam wycie. Pierwsza reakcja - zdumienie i częściowy strach. Kolejna - śmiech. Okazało się, że to mój siedmioletni brat stwierdził, że jest pełnia i zaczął wyć. Jędrzej to swego rodzaju fan Harry'ego Pottera  .
Zawsze, kiedy chodzę do Kolportera w Galerii Ostrowiec, układam książki we właściwej kolejności. Ktoś je musi przekładać, bo zawsze jak wchodzę, są nie na swoich miejscach. I ktoś się chyba pokusił o zakup Księcia Półkrwi. A na moim rysunku, wiszącym w galerii dzieł najmłodszych klientów Kolportera, zmieniłam (niestety) informację o premierze szóstego filmu.
Ach, jeszcze był przypadek, kiedy pewna dziewczyna, może moja rówieśnica - ubrana w dość wyzywające ciuchy, z tapetą na twarzy wzięła do rąk książkę "Mugole i magia" i pokazała koleżance mówiąc coś w stylu "Och jej, ale żal.pl, zobacz Harry Potter, buahahaha!". Kiedy wyszła, zdesperowana zdjęłam biedną książkę i poświęciłam moją bluzkę na wytarcie jej.
Niby o gustach się nie dyskutuje, ale w jej głosie czułam taką pogardę dla HP i pewnie wszelkich innych książęk, że musiałam to zrobić.
|
|
|
09-08-2008, 17:06
|
#239
|
|
Moderator
Zarejestrowany: Jun 2008
Lokalizacja: In this fuckin' world.
Posty: 431
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Nie ma za co Moony, to jest sama prawda. Naprawde należy Ci się tutaj tytuł Największego Pottermaniaka i Najmilszego Administratora.
Co do odchyłów to miałam dzisiaj jeden...
Ide sobie ze szkoły z moją najlepszą kumpelą i gadamy o tym, że mam dostać kota i nie wiem jak ma się nazywać. Doszło do tego, że jej koleżanka miała ślicznego białego kota o imieniu Hedwiga. Jak usłyszałam to imię to zaczęłam się cieszyć jak dziecko. Klaskałam i podskakiwałam na środku ulicy. A śmiechu przy tym było... Moja koleżanka nie od razu się skapnęła, o co chodzi i na początku spojrzała na mnie jak na wariatkę. Okazało się, że ta jej koleżanka, która miała ta kotkę Hedwigę też była fanką HP. Zaczęłam się mojej najlepszej kumpeli wypytywać o tego kota. Okazało się, że jest strasznie gruby, sierść ma w dotyku b. podobną do sowy :-). Stanęło na tym, że mojego kota chce nazwać tak jak ktoś lub coś z HP, tylko nie wiem jeszcze kto lub co. Gdyby to była kotka to nazwałabym ją Tonks, ale to niestety kot. Jeżeli ktoś może mieć jakiś pomysł na imię to niech pisze mi na PW, albo tutaj przy okazji. Z góry dziękuje ^^^.
__________________
|
|
|
09-08-2008, 21:11
|
#240
|
|
Omijać szerokim łukiem
Zarejestrowany: Feb 2007
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Posty: 1,162
|
RE: Harry Potter w życiu codziennym.
Jeszcze raz dzięki ^^.
Kerle, to może Severus? Szczególnie pasuje, jeśli jest czarny (chyba nie napisałaś jaki ma kolor, albo ja coś przeoczyłam). Jeśli nie jest, też pasuje - w końcu tajemniczy, niedostępny Snape, a koty chodzą własnymi ścieżkami.
Ja miałam mieć kota Remuska, ale jednak nie mam  . Ładnie może też być Feniks (oj, nieważne, że ptak xD)... To tak na pierwszy rzut mózgownicą mi przyszło do głowy  .
A u mnie, niestety odchyłowa pauza...
|
|
|
Zasady postowania
|
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts
kod HTML jest Wył.
|
|
|
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:48.
|
|