Hm, czytając wybrane posty z jakichkolwiek wątków, czuję że zawyżam średnią wieku ;p Nieważne.
Moja przygoda z HP. Tego nie zapomnę nigdy, bo to było 7-8 lat temu kiedy leżałam w szpitalu. ;-) Miałam wtedy 11-12 lat i b. wybujałą wyobraźnie. No, ale... Potwornie nudząc się w tym cholernym szpitalnym łóżku, odwiedziła mnie sąsiadka rok młodsza ode mnie i przyniosła mi HPiKF. Słysząc wcześniej o tej książce, jakoś nie byłam do niej za bardzo przekonana. Wybierając między czytaniem po raz dziesiąty tej samej gazety, a całkowitą nowością pod postacią Pottera, wybrałam oczywiście to drugie. Nie wciągnęło mnie na początku, pierwsze trzy rozdziały mnie potwornie nudziły, ale brnęłam dalej. ;-) Dochodząc do rozdziału czwartego, coś zaczęło się dziać. Później poleciało jak z bicza strzelił. Piąty, siódmy, dziesiąty... I koniec książki. Byłam strasznie zawiedziona, ale zaraz po wyjściu ze szpitala pognałam do tej sąsiadki po HPiKT. I dalej to samo, chociaż to moja najmniej ulubiona część. No i tak się ciągnie do dziś. Mając prawie 20 lat na karku [prawie

] nieustannie zaczytuje sie w kolejnych częściach (mimo, że prawie znam je na pamięć). Wczoraj, robiąc sobie przerwę od ludzi wyciągnęłam z szafy pierwszy tom i przeczytałam go w parę godzin czując niedosyt. Na odmianę chyba wygrzebię dziś HPiZF. Albo Księcia Półkrwi.