Kto nigdy nie żył...
Jak mam cię kochać, kiedy nie rozumiem...
Młody, ambitny i pełen najpiękniejszej wiary ksiądz Jan, oddaje się pracy z uzależnioną młodzieżą. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest nosicielem HIV. Załamany i nieco wątpiący w Boga, nie mogąc pozwolić sobie na taki obrót spraw, postanawia wstąpić do klasztoru odizolowanym od świata...
Fabuła-może banalna. Reżyseria (Andrzej Seweryn)-nie unosząca się na wyżyny. techniczne wykonanie-może być. Ale nikt, kto obejrzał ten film, nie powie, że jest on pozbawiony duszy. Niesamowity przekaz, świetnie oddane uczucia, emocje. Fantastyczne sceny realistycznie pokazujące szarą rzeczywistość (np.pogrzeb narkomana-Nu metal i strzykawki wbijane w trumnę, tuż przy ołtarzu).
Osobiście uważam, że dzieło zasługuje na chwilę uwagi. Niesamowicie do mnie przemówił, mało tego-stał się bliski mojej egzystencji. Zachęcam do obejrzenia : )
Ps. Nie sugerujcie się chrześcijańską tematyką, czy faktem, iż jest to polska produkcja. Jeszcze raz polecam.
|