|
Fan "Strefy 11" i tarota
Zarejestrowany: Jan 2008
Posty: 61
|
[NZ] Władca Magicznego Diamentu
To mój pierwszy opublikowany FF. Mam nadzieje, że się spodoba.
*** Rozdział 1: Pierwszy atak ***
Promienie słoneczne rozlewały się na błoniach Hogwartu. Było gorące popołudnie. Młody chłopiec siedział w cieniu, pod drzewem. Rozglądając się dookoła zauważył swojego przyjaciela idącego w jego kierunku.
- Cześć, Mike!
- Cześć. Co robisz?
- Nic. Siedze sobie i czekam.
- Na co?
- Poczekaj ze mną to zobaczysz.
Około piętnastu minut później na niebie pojawiło się czerwone koło z niebieskim krzyżem w środku.
- Ej, Kazar! Co się dzieje?
- Wkońcu odzyskam to, czego pragnąłem od zawsze! Moc jakiej nie doświadczył nawet sam Lord Voldemort! Haha, nareszcie przekonają się, że nawet ja potrafię dokonać rzeczy niesamowitych. To będzie nowy atak zła.
Kazar wstał. Tajemniczy znak zniknął, a Mike pobiegł za swoim przyjacielem. Znaleźli się w małym pomieszczeniu, którego Mike jeszcze nigdy nie widział. W tym pokoju znajdowały się trzy osoby - Harry Potter, Ronald Weasley oraz Hermiona Granger.
- Kazar? A więc to ty! - krzynął Ron.
- Hmm... Tak. To ja. A kogo się spodziewałeś?
- Ale... Ale... Jakim cudem ty... - mówił Harry.
- Jakim cudem udało mi się zabić Neville'a Longbottoma i nie wpaść na tym? Proste. Mam większą moc magiczną niż ci którzy mnie jej uczą. Dumbledore czy McGonagall... Oni nawet nie mieli pojęcia, że to ja.
- Czemu to zrobiłeś ?! - krzyknęła Hermiona.
- Stawiał się. To ciebie chciałem zabić, Potter. Tej nocy, 3 dni temu poleciałem na swojej miotle do kryjówki Voldemorta. Wiedziałem gdzie on jest. Patrząc na jego magie wiele się nauczyłem, a więc bez większych kłopotów przechytrzyłem Dumbledore'a i waszą ekipę. Rozmawiałem z nim... Tak, Potter. Dał mi łącznik do różdżki. Miałem cię obezwładnić i przywołać go. Spotkałem Neville'a. Myślałem, że to ty. Stawiał się i nie miałem wyjścia - Avada Kedavra. A teraz... Żeby było po kłopocie... AVADA KEDAVRA!
Zaklęcie chybiło o kilka centymetrów. Z cienia wyskoczyło kilku nauczycieli - Dumbledore, McGonagall, Snape i Flitwick. Temu ostatniemu szybko udało się obezwładnić Kazara, ale...
- Avada Kedavra! - to Mike wymierzył zaklęcie w Filiusa Flitwicka, który nie miał szansy, aby przeżyc po tym morderczym zaklęciu.
- Mike? - powiedział zszokowany Harry. Nie było jednak czasu na żadne tłumaczenia. Walka rozpoczęła się na dobre.
Sytuacja nie wyglądała najlepiej. Harry, Ron i Hermiona nie mogli w to uwierzyć, ale Kazar rozbroił McGonagall. W następnej chwili wydarzył się kolejny dramat.
Zaklęcie mordercze rzucone przez Mike'a przeleciało obok Dumbledore'a, lecz w tym momencie zjawili się członkowie Zakonu Feniksa. Zielony strumień światła trafił wpost w Remusa Lupina.
To był prawdziwy szok i rozpacz. Harry pełny wściekłości w sobie wymierzył różdżkę w Mike'a i krzyknął:
- Soriero!
Pomarańczowy promień światła wydobyty z różdżki trafił w klatkę piersiową Mike'a, który odleciał i spadł kilka pięter niżej. Harry już wiedział co się stało. Zabił go. Jednak chwilę później opamiętał się - trwała przecież bitwa! Wściekły Kazar miotał zaklęciami dookoła. Widząc to, że pozostał sam schował się za ścianą i chwilę później do Hogwartu wtargnęła masa śmierciożerców, którzy zabijali wszystkich napotkanych na swojej drodze uczniów.
Po chwili okazało się jednak, że to nie są śmierciożercy. Harry nie mógł w to uwierzyć, ale byli to młodzi Ślizgoni, którzy walczyli na wysokim poziomie. Ich pokonanie nie sprawiło jednak trudności nauczycielom Hogwartu. Jedynym nieuchwytnym był Kazar...
Wydawało się nieprawdopodobne, że młody uczeń daje radę takim doświadczonym nauczycielom. Mimo wyrównanej walki buntownik zauważył, że im dłużej walczy tym posiada coraz mniej szans. Postanowił więc uciec z Hogwartu. Wszyscy zatrzymali się, nie próbując go nawet gonić. Harry był w szoku. Jak to mogło się wydarzyć w najbezpieczniejszym miejscu w świecie czarodziejów?
Teraz Harry chciał tylko porozmawiać o tym z Dumbledorem. Przeczuwał, że to jeszcze nie koniec...
*** Rozdział 2: Narada ***
Albus Dumbledore, Severus Snape, Minerwa McGonagall, Alastor Moody, Nimfadora Tonks, Kingsley Shacklebolt oraz Harry Potter zebrali się w pokoju dyrektora Hogwartu.
- Jak to się mogło stać... - zaczęła McGonagall.
- Nie wiem jak Kazar osiągnął taką moc. W jego wieku jest to nienaturalne. Wygląda na to - choć to wydaje się absurdalne - że uczył go sam Voldemort. - rzekł Moody.
- Co? Czy sądzisz, że Sami-Wiecie-Kto polegał by na uczniu w Hogwarcie i kazał mu walczyć ze wszystkimi? Przecież to nie realne. - odpowiedziała McGonagall.
- Kazar wyróżniał się inteligencją. Nie wiemy, czego on oczekiwał od Kazara, ale może zauważył w nim odpowiednie warunki do wielkich czarów - powiedział Dumbledore.
W tym momencie do pokoju wszedł Hagrid.
- Choblika, co się stało?
- Kazar Yasherin i Mike Taylor zaatakowali szkołę. Zabili Remusa i Filiusa Flitwicka - odpowiedziała smutnym tonem Tonks.
- Co? - wyjąkał Hagrid.
- Profesorze Dumbledore, czy myśli pan, że oni znowu zaatakują? - zapytał Harry, który w cały czas był w szoku po walce.
- Tak myślę, Harry. - odpowiedział Dumbledore.
- Trzeba się przygotować do walki. Oni na pewno wrócą. Znając młodzież zrobią to jutro rano. - powiedział stanowczym głosem Szalonooki.
- Ale czego oni chcieli? Czemu oni zaatakowali? - mówił Hagrid.
- Nie wiemy, Rubeusie. Trzeba jednak czekać. Już niedługo się dowiemy... - rzekł Dumbledore - A teraz, Severusie... Przynieś mi proszę Eliskir z Intocerebri.
Snape wyszedł z pokoju bez słowa.
- A teraz nie możemy zrobić nic innego tylko czekać. - powiedział Dumbledore i na tym rozmowa się zakończyła.
W pokoju wspólnym Gryfonów czekali na Harrego Ron i Hermiona.
- Nie mam siły - powiedział na ich widok Harry, wiedząc, że zapytają się o czym rozmawiali w pokoju Dumbledore'a.
Hermiona zrozumiała to i poszła do pokoju dziewczyn. Ron natomiast nie dawał za wygraną:
- Ale co oni mówili?
- Nie mam siły. Zresztą nie było tam nic ciekawego po za tym, że pewnie znowu zaatakują. A teraz daj mi spać.
Mimo wielkiej chęci zaśnięcia, nie udało mu się to. Nie mógł przestać myśleć o tej bitwie i o tym, że zginęli Lupin i Flitwick. Pamiętał również o Nevillu. Dopiero cztery godziny póżniej udało mu się zasnąć.
Już niedługo 3 rozdział. Zachęcam do czytania i do TEGO ABYŚCIE KOMENTOWALI I MÓWILI, CZY WAM SIĘ PODOBA CZY NIE !!!
__________________
Albus Severus Potter
|