No więc... Ja, Slayerka, będę umieszczać tu mój ff o... Naszych adminkach xD A dokładniej, głównymi bohaterkami będą znane i lubiane: Wielka, Admińska, Ślizkońska, Tyrańska, Cruciatusowa Peeves (Peeves Poltergeist), Cytrusowa Tyranka (Limonka), Suszony Chipsik (Lothien) i nie adminka - Flegma. Ja też czasami się pojawiać będę.
Każdy ff jest widziany oczami innej osoby. Ten pierwszy, jest widziany oczami Severusa Snape'a, drugi będzie widziany oczami Peeves... xD
I najważniejsze: akcja rozgrywa się w trakcie szóstej części (czyli po piątej książce, szóstej tak jakby nie było). Wszytko jest tak, jak w forumowym konkursie... Te same osoby, domy, podobne zachowania...
Ale co ja będę ględzić? xD Zapraszam do czytania xD
Odcinek 1
Lekcja OPCM z Severusem Snape'em
Oczami Severusa Snape'a
Słysząc dzwonek, wstałem z krzesła znajdującego się na małym podium razem z biurkiem zawalonym książkami i pergaminami i ruszyłem w stronę wielkich drzwi. Te kilka metrów przemierzyłem machając moim zgrabnym, jędrnym tyłeczkiem we wszystkie strony. No bo przecież... Macha się, co nie? I to tak fajnie wygląda... Co prawda machają tylko kobiety. Ale czyż mężczyźni nie mogą? Ale nie ważne... I tak nie wie, co robię, gdy jestem sam.
No więc doszedłem do drzwi. Chwyciłem za klamkę i pociągnąłem ją w swoją stronę, otwierając je na oścież. Do klasy wpadła gromada dzieciaków. Zaczęła zajmować swoje miejsca w ławkach, ja doszedłem ponownie do mojego biurka. Tym razem mój tyłek się nie poruszał. No bo nie będę tego robił przy tych dzieciakach przecież.
Usiadłem w swoim krześle i rozejrzałem się po klasie. Po mojej lewej siedzieli gryfoni, po prawej ślizgoni. Nawet się jeszcze nie zdążyli rozpakować, gdy do sali wpadł ten przeklęty Potter. Uśmiechnąłem się na myśl pozbawienia Gryffindoru kolejnych punktów.
- Potter, spóźnienie. Minus dziesięć punktów dla Gryffindoru.
Po prostu kocham tę jego wściekłą minkę którą obdarza mnie zawsze, gdy odejmę mu punkty. Ta jego żądza mordu... Te wściekłe ogniki...Ta jego zmarszczka na czole gdy ledwo powstrzymuje się, by mi czegoś nie odpowiedzieć... Po prostu kocham być nauczycielem. I kocham wkurzać gryfonów... A szczególnie tego łamagę Pottera.
Rozejrzałem się ponownie po klasie. Większość już siedziała rozpakowana. Ta szlama Granger już przerzucała kartki swojej książki z Obrony Przed Czarną Magią, poszukując najnowszego tematu. Następnie... Albus. Siedział, bazgrząc coś na kartce.
Mój wzrok powędrował dalej... Slayerka. Ona też coś pisała na swoim pergaminie. Z wywalonym językiem. Byłem ciekaw, co ona tak zawzięcie bazgrze spoglądając co chwilę na stronę ślizgońską. Używając legilimencji wdarłem się do jej umysłu. Nawet nie wiedziałem że to będzie takie proste. Powinno się chyba zacząć nauczać oklumencji, bo z głów takich tępych dzieciaków można wyczytać wszystko. Więc sprawdzenie co właśnie pojawia się na pergaminie nie sprawiło mi nawet najmniejszego problemu. A okazało się, że ona tam wypisuje... Sposoby wkurzania ślizgonów. Właśnie pisała:
"Zrobić Snape'owi zdjęcie pod prysznicem, porozwieszać w całej szkole, negatywy podrzucić ślizgonom by wyszło na to, że to oni zrobili."
Wkurzyłem się. Nikt nie będzie mi robił zdjęć pod prysznicem... Jednak mój wzrok wędrował dalej. Po przez tych debilnych gryfonów, przez którą nasza szkoła spada na szlamy, do ślizgonów, którzy jednak podtrzymują tę szkołę w prostej linii.
Zauważyłem jednak po stronie Slytherinu kilka wolnych miejsc. Jeszcze chwila i przepracowałbym mój biedny móżdżek myśleniem dlaczego te miejsca są wolne, kiedy wielkie drzwi do sali otworzyły się ponownie i do klasy wpadła grupka ślizgonek. Nie... Przepraszam... Ślizgonów. Nie to, że dziewczyny są chłopakami, ale był wśród nich chłopak.
Młody Malfoy szedł na czele z Limonką. Szedł, trzymając rękę pod spódnicą dziewczyny... Albo i pod czymś więcej. Ja tam się nie wgłębiam, chociaż z chęcią ja bym tak potrzymał tam moją piękną rączkę.
Za nimi szły trzy ślizgonki, wpatrując się w Dracona jak w jakieś bóstwo... Szczerze mówiąc we mnie mogłyby się tak wpatrywać. A były to... Flegma, Lothien, oraz Peeves. Wszystkie tak machały biodrami, jak ja bym chciał. I nie tylko chciałbym poruszać biodrami tak jak one, ale... Resztę pominę milczeniem, chociaż ma to coś wspólnego z łóżkiem w mojej sypialni. Tak jak pominąłem ich spóźnienie, czego nagrodą była dla mnie kolejna świetna minka Pottera.
Zauważyłem, że teraz wszystkie dziewczyny - i nie tylko - skupiają swoją uwagę na młodym Malfoy'u. Patrzą na niego maślanymi oczami... Mając nadzieję na takie samo spojrzenie skierowane w moją stronę, rzekłem moim seksownym głosem doprowadzającym nastolatki i kobiety do orgazmu:
- Otwórzcie swoje podręczniki na stronie sto dwu...
Przerwał mi hałas przypominający stado rozszalałych słoni. Spojrzałem w stronę skąd on pochodził. Mój wzrok padł na leżącą na ziemi Lothien, a pod nią rozwalone krzesło. Śmiało się z tego tylko 5 osób: grupa która przyszła razem z nią i która gromiła wzrokiem każdego kto choćby się uśmiechnął, oraz Slayerka, śmiejąca się najgłośniej jak tylko potrafiła, starająca się pokazać każdemu, że się ślizgonów nie boi.
- Sumellar, minus 20 punktów za przerywanie mi i minus 20 punktów za głupi śmiech.
Jej mina tak szybko zrzedła... Ja po prostu kocham być nauczycielem, choćby i dla takich widoków. Gdy psuję humor...
- A więc jak mówiłem zanim pewna gryfonka nam przerwała, otwieramy książki na stronie sto dwudziestej ósmej na temacie o wampirach.
Piski szczęścia dwóch osób: ślizgonki Buffy i gryfonki Slayerki został ukarany pozbawieniem Gryffindoru kolejnych dwudziestu punktów.
- Przeczytajcie teraz temat w książce.
Ja wstałem i zacząłem przechadzać się po klasie pośród czytających. Chociaż prawie nikt tego nie czytał, a szczególnie ślizgoni. Parkinson wpatrywała się wściekłbym wzrokiem w prawie uprawiających seks na ławce Dracona i Limonkę. Prawie, bo niestety mieli ubrania. Ja sam z chęcią bym się poprzyglądał, gdyby nie to, że obok siedziały zatopione w rozmowie Lothien i Flegma, i cuchnęło od nich - a raczej od jednej z nich - tanim alkoholem. Wolałem już ominąć to przedstawienie.
Przy rozmawiających ślizgonkach siedziała Peeves i skracała zaklęciem swoją i tak już nie dłuższą od paska do spodni czerwoną spódnicę. A może to był naprawdę pasek? Ja tam nie wiem... Mogłem się tylko wpatrywać w jej bieliznę - a dokładniej czarne koronkowe stringi.
Później przeszedłem obok Crabbe'a i Goyle'a, starających się przeczytać temat z książki, Kate poprawiającej sobie makijaż, Zabiniego rzucającego zaklęcia w zdezorientowanego Longbottoma... Ja oczywiście "nic nie widziałem".
- Mam nadzieję, że już skończyliście - powiedziałem wiedząc dobrze, że ci, którzy zaczęli czytać, nawet strony nie skończyli.
- No więc, czym się różni wampir od zwykłego człowieka? Chodzi mi o wygląd...
Nie zdziwiło mnie, że ta szlama Granger podniosła rękę. Jak zawsze ona niby wszystko wiedziała... Ale ja jak zwykle zignorowały ją. O dziwo rękę podniosły dwie inne osoby: Buffy i Slayerka.
- Buffy? - oddałem jej głos.
- No więc wampiry są blade... - zaczęła. Miała taki przemądrzały ton, że aż wstyd mi było że ze Slytherinu ona jest. - Mają długie, ostro zakończone kły. Mogą zmienić wygląd twarzy na pomarszczoną, bardziej... Upiorną, przez którą wielu ucieka - szczególnie mugole.
- Brawo... Plus 50 punktów dla domu.
Jak zwykle byłem szczęśliwy mogąc dodać punkty mojemu ukochanemu domu. Przechodziłem właśnie obok stolików gryfonów w tym przy Albusie... I zobaczyłem, co on tam bazgrze. Podskakujące łóżko, w nim dwie osoby... Całkiem znajome. A pod spodem? "Albus + Peeves". Tego nie mogłem przepuścić...
Chwyciłem kartkę, zaklęciem powiększyłem i pokazałem wszystkim uczniom.
- No więc wiemy, o czym ten młody gryfon marzy... - skomentowałem - Peeves, masz kolejnego łóżkowego adoratora.
Wspomniana ślizgonka obdarzyła gryfona pogardliwym spojrzeniem, za to wszyscy śmiali się jak nigdy. On sam stał cały czerwony na twarzy. Wiem, że w tej chwili chciałby mnie zabić... Torturować... Ale nic zrobić nie mógł. Bo to ja jestem najlepszy... To mnie Severusa Snape'a trzeba się słuchać. A nie jakiegoś pierwszego lepszego brzdąca.
- Minus 50 punktów za nieuważanie na lekcji.
Kolejne odejmowanie punktów... Ci gryfoni są tak głupi, że trafią na czwarte miejsce w ogólnej tabeli dzięki lekcjom ze mną. A Slytherin dostanie puchar domów...
- Z wiarygodnych źródeł podanych przez Ministerstwo Magii oraz często podawanych w książkach o danej tematyce wiadomo, że wampiry zapoczątkował Hrabia Dracula - zacząłem moją przemowę. Jak ja kocham ten mój seksowny głosik... - Jest to pierwszy wampir stąpający po tej ziemi. Jak na razie nie odkryto jednak, skąd on powstał.
Opowiadałem, i rozglądałem się po klasie. Limonka z Draco zapędzali się coraz dalej na stoliku... Dziewczyna miała rozpiętych kilka guzików w bluzce, a oboje wydawali się, jakby zapomnieli o tym gdzie się znajdują. Szczerze nie trudno im się dziwić, biorąc pod uwagę to, jak ja traktuję ślizgonów na moich lekcjach. Nie zwracam im za nic uwagi, wszystko udaję że nie widzę... Ale przynajmniej mam takie przedstawienia jak dzisiaj.
Ale nie tylko oni robili ciekawe rzeczy. Obok siedziały trzy ślizgonki i grały w rozbieranego pokera. Przynajmniej one stawały się zachować pozory że choć trochę uważają, jednak zdejmując kolejne części ubrania nie jest to proste.
- Wampiry mogą zamienić ludzi w stworzenia swojego gatunku, po przez wypicie krwi śmiertelnika i podaniu mu swojej - kontynuowałem - Nie można jednak wypić za dużo, ponieważ człowiek bądź mugol może nie przeżyć.
Przechodziłem obok Slayerki. Właśnie pisała punkt dziewięćdziesiąty trzeci. Zabrałem jej kartkę sprzed nosa i zacząłem czytać całość. Każdy punkt komentowałem oczywiście, i na cały głos mówiłem o błędach ortograficznych, których w tej pisaninie nie brakowało. Po jej minie byłem pewny, że jej jedynym marzeniem było rzucić na siebie zaklęcie kameleona, stosując na mnie wcześniej tortury. Nie... Ta prawie błyskawica która z chęcią by we mnie trafiła, mówiła mi, ze tortury to za mało.
- No więc jak widzimy, panna Sumellar zajmuje się na mojej lekcji czymś zupełnie innym... Hańbiąc przy tym ślizgonów, oraz nauczycieli. Szlaban w każdą sobotę o 11:00 w moim gabinecie... I... Minus 50 punktów dla Gryffindoru.
Te wściekłe miny działają już na mnie jak narkotyk... Chyba muszę częściej tak robić - chociaż robię to jak najczęściej.
Usłyszałem gwizdy. Rozejrzałem się po klasie i mój wzrok napotkał trzy ślizgonki grające w karty, czemu przyglądała się cała męska część klasy.
To już za dużo, pomyślałem. Zawsze faworyzuję Slytherin, ale to już gruba przesada.
Chciałem zakończyć tę grę, jednak widząc Peeves zdejmującą bluzkę i zostającą w samym staniku - czarnym i koronkowym, tak jak i jej stringi - pomyślałem, że może jednak nie przerwę? Takie widoki ma się rzadko kiedy... Nawet ja, choć trudno to sobie pomyśleć.
A teraz... Gdy widziałem prawie całe piersi Peeves miałem ochotę na małe bara-bara z nią... Przed zapalonym kominkiem najlepiej... Na podłodze... Albo lepiej: gdziekolwiek. Byleby tylko uprawiać z nią ten cholerny seks... Ja też przecież mam swoje potrzeby, których jakoś nikt nie chce zaspokoić.
Starałem się jednak zachować kamienną twarz i dalej prowadzić lekcję.
- No więc niektóre okazy wampirów, są w stanie przemienić się w nietoperza. Znanym dowodem jest Hrabia Dracula. Mogą lewitować, czyli unosić się nad ziemią. Niektórzy twierdzą, że widzieli latające wampiry. To jednak nie zostało potwierdzone jak dotąd przez Ministerstwo Magii.
Mówiąc nie spuszczałem wzroku z dwóch wielkich "cosiów", których właścicielką była Peeves. Wpatrywałbym się dalej, gdyby nie to, że zauważyłem, że nie ma jakiegoś odgłosu... A dokładniej mlaskania, które towarzyszyło mi na prawie całej lekcji.
Rozejrzałem się. Z pozoru nic się nie zmieniło. Wszyscy byli mniej więcej w takich pozycjach, w jakich znajdowali się wcześniej. Gryfoni - w kujońskich pozycjach z książkami przed nosem. Znowu hańbią imię naszej kochanej szkoły...
Zabini dalej rzucał zaklęcia w Longbottoma, Draco i Limonka siedzieli grzecznie w swoich ławkach, Flegma z butelką wó... Wróć! Draco i Limonka siedzący grzecznie w swoich ławkach... Każdy w oddzielnej... Nie całujący się, nie dotykający, nie rozbierający się... To wydawało się snem. Bo na moich lekcjach zawsze byli ze sobą blisko... Nawet bardzo... Jeśli chodzi o formę fizyczną oczywiście. Wiem że dawałem im dużo luzu... Czego konsekwencje zaczynają mnie powoli irytować. Jednak oni zmądrzeli... Dwie osoby które zmądrzały... Aż się wzruszyłem. Byłem dumny z takich podopiecznych, którzy wiedzą, że na mojej lekcji uprawianie seksu jest zabronione. Albo raczej niewskazane... Jeśli widać co nie co.
- Do umiejętności, można zaliczyć również siłę - dalej gadałem moim uwodzicielskim głosikiem - Jest większa od przeciętnego człowieka. Jest jednak gromada Najsilniejszych, które są kilka razy silniejsze od przeciętnego wampira. Nawet Pogromcy jest trudno pokonać takie okazy.
Dalej spełniałbym marzenia dziewczyn nie przestając mówić oraz spełniałbym moje wpatrując się w trójkę ślizgonek mających coraz mniej na sobie, gdyby nie ta szlama Granger...
- Panie profesorze, nie widzi pan, co Peeves, Lothien i Flegma tam wyprawiają? Takie rzeczy nie powinny się dziać nie tylko na lekcji, ale i w ogóle w szkole!
Niestety, teraz musiałem zainterweniować... Chociaż Lothien sięgała do zapięcia od stanika. Ja to mam pecha...
- Panno Granger, nie przerywa mi się... I minus 20 punktów dla Gryffindoru. A ślizgonki proszę o zakończenie tej zabawy.
Niestety chwilę później trójka dziewczyn była już w pełni ubrana. A jeszcze chwila i takie widoki by były... Nie mogłem tego znieść. Wkurzony miałem ochoty odejmować kolejne punkty Gryffindorowi, by się choć trochę wyżyć. Postanowiłem zadać więc pytanie... Granger na pewno wie, więc może... Hmm...
- Slayerka - powiedziałem. - Kto to jest pogromca?
Tego na pewno nie wie... O tym nie ma nic w ich książce. Jednak ona mnie zaskoczyła...
- Do zabijania wampirów, są pogromcy... - zaczęła swoją durną paplaninę - A dokładniej pogromczynie. Jest to dziewczyna ze znamieniem nad sercem, przewyższająca siłą kilkakrotnie dobrze zbudowanego mężczyznę. Jej powołaniem jest zabijać wampiry i inne demony. Najbardziej znany pogromca to Buffy Summers. Aktualnie przebywa ona w Rzymie, we Włoszech. Kiedyś była tylko jedna pogromczyni, teraz jest ich wiele dzięki czarownicy Willow Rosenberg.
Wolałbym, żeby tego nie wiedziała... Jednak mam i sposób, aby nie dodać punktów jej domu. Po prostu udawałem, ze tego nie słyszałem. Kazałem jej tylko usiąść.
Czy w Gryffindorze muszą być takie kujony? Kujony albo tumany... Takie jak ten Potter... Albo Longbottom....
- Wampiry nie starzeją się i nie umierają z naturalnych przyczyn. Można je zabić jedynie sposobami wymienionymi powyżej. Jeśli ktoś zostanie przemieniony w wieku 20 lat, to w ciele dwudziestolatka pozostanie na wieki... Albo do czasu, gdy ktoś wampira zgromi.
Jak ja lubię gadać... Pozwalać światu cieszyć się moim pięknym głosem... Zezwolić na to, by dziewczyny - tak jak teraz Limonka... chociaż ona może patrzyła tak w obrazek z półnagim wampirem... chociaż wolę trwać w przekonaniu że we mnie - wpatrywały się we mnie rozmarzonym wzrokiem. Więc kontynuowałem:
- Jest kilka znanych sposobów zabijania wampirów. Chyba najsławniejszym jest wpicie osikowego kołka w serce. Stworzenie rozsypuje się w proch i znika bezpowrotnie. Znacie może jakieś inne sposoby?
Rękę podniosły Buffy i Slayerka. Granger zaczęła przeszukiwać swoją książę... Ja za to udzieliłem głosu Buffy. Ta zaczęła przynudzać o świetle słonecznym, o wodzie święconej, krzyżu... Ledwo powstrzymałem się od ziewnięcia. Gdyby to był któryś z tych głupich gryfonów, nie kryłbym się z tym, że ta przemowa mnie nudzi. Ale to była ślizgonka... A ślizgoni górą. I oczywiście dodałem 20 punktów za tą mowę.
Już chciałem dalej mówić, kiedy zobaczyłem, że w Zabiniego trafia czerwony płomień. Nie trudno było domyślić się, że to drętwota. Rozejrzałem się w poszukiwaniu osoby, która ważyła się zaatakować ślizgona. No i zobaczyłem Pottera, chowającego pośpiesznie różdżkę. Tak... Teraz mam świetną okazję, aby go pogrążyć.
- Potter! - wrzasnąłem. - Minus 50 punktów za atakowanie bezbronnych uczniów, i szlaban u mnie! Razem ze Slayerką masz przychodzić! To już szczyt... Żeby na mojej lekcji takie rzeczy się działy...
- Ale panie profesorze, Zabini rzucał w Neville'a przez całą lekcję różne zaklęcia...
- Cicho! - przerwałem mu, tak jak on mi - Kolejne minus 20 punktów za przerwanie mi...
Zobaczyłem, że w Longbottoma trafił chyba Jęzlep. Zapytałem więc go, czy to prawda. Ten dzieciak nawet nie mógł mi odpowiedzieć...
- Widzisz? - zwróciłem się ponownie do Pottera - Nic się nie dzieje... Ty tylko wymyślasz głupie wyjaśnienia jako usprawiedliwienie swoich równie głupich czynów.
Doszedłem do podium i usiadłem na moim krześle. Zacząłem ponownie gadać.
- Wampiry nie mają odbić w lustrze, na lodzie... Nie można im nawet czytać w myślach.
Ile ci ślizgoni mają pomysłów? Teraz Draco, Limonka, Flegma, Lothien i Peeves kręciły małą butelką... Właśnie Flegma krzyknęła:
- Potter, chcę się z tobą przespać! I w końcu nie będziesz prawiczkiem... Bo teraz jesteś nim chyba jako jedyny chłopak w szkole.
Ślizgoni wybuchli śmiechem... Nawet moje usta wygięły się w lekkim uśmiechu. Ja tego nie skomentowałem, dalej nawijałem o wampirach... Za to wśród piątki ślizgonów działy się coraz ciekawsze rzeczy. Albo mówili swoje sekrety, albo robili dziwne rzeczy... Np. Draco musiał podejść do Vincenta Crabbe'a i powąchać jego skarpetki, Lothien przez 5 minut wpatrywała się bez przerwy w krocze Ronalda Weasleyr17;a...
- Wampiry nazywane są również żywymi trupami, chociaż z zombie mają mało wspólnego.
Dzwonek.
- Na następną lekcję macie przygotować esej na 4 stopy na temat różnic wampirów i wilkołaków, uwzględniając cechy obojga.
Uczniowie zaczęli pakować swoje rzeczy. Gdy ślizgońska piątka wychodziła, znowu wpatrywałem się w poruszające tyłeczki... Jak ja bym tak chciał...
- Ostatnie zadanie - usłyszałem głos którejś z nich.
W stronę Pottera oraz jego paczki czyli Granger i Weasley'a poleciał srebrny strumień, po czym cała trójka została bez ubrania. Ja oczywiście "nic nie widziałem", chociaż dzięki dzisiejszej lekcji nabrałem ochoty chociażby na sam widok... Nie mówiąc o czymś więcej...
Pobiegłem za grupą ślizgonów machając moim jak zwykle seksowym tyłeczkiem. W końcu zawołałem:
-Homonuditas!*
Trafiłem! Ale ona mają tyłeczki... I w ogóle ciałko... A niech mnie szlama kopnie!
*Homonuditas jest zaklęciem, dzięki którym trafionej osobie znikają ubrania... Jednak ona sama o tym nie wie
***
Część druga, czyli oczami Peeves jest już prawie skończona... I niedługo będzie opublikowana
[small]
[Zastrzegam sobie, że ja nie mam nic wspólnego z Limonką z tego fika xD - L.][/small]
[small]Ta xD Fajnie, że zostawiłam Malfoya jakiejś Limonce... Myślałam że nie oddasz go nikomu xD[/small]