Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Opowiadania - miniaturki

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 04-25-2009, 14:15   #1
FanFiction
Member
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 81
Post Jedna noc w Zakazanym Lesie

Jedna noc w Zakazanym Lesie
Autor: PIter



Draco szedł jedną ze ścieżek prowadzących przez Zakazany Las, mamrocząc wściekle pod nosem, co zrobi Potterr'owi, kiedy go spotka. Nienawidził go z całego serca. Jak dał znowu się podejść temu idiocie? Nie wiedział... Jego cholerna duma.
- Też coś - prychnął oburzony pod nosem.
Założył się z tym głąbem, że pójdzie do Zakazanego Lasu i spędzi w nim noc. Oczywiście udawał, że się nie boi i to dla niego pestka, ale cóż... Prawda było trochę inna, a właściwie zupełnie inna. Innymi słowy: bał się. Na początku myślał, że może uda mu się wymknąć niepostrzeżenie z tych chaszczy. Był przecież Ślizgonem. A Ślizgoni są podstępni i przebiegli, a nie uczciwi i pełni odwagi jak Gryfoni. Ale Potter to przewidział. Gdy Draco powiedział, że się nie boi i spędzi noc na tym odludziu, stwierdził:

- To nie ma sensu, i tak wiadomo, że będziesz oszukiwał, prawda Malfoy? TY przecież nie umiesz grać fair...
Był wściekły. Jak on śmie wątpić?! Jest przecież Malfoyem, a Malfoyowie mogą wszystko. Uniósł jedną brew i uśmiechając się drwiąco. W rzeczywistości miał ochotę rzucić się na Pottera i ukręcić mu ten głupi łeb. Nie chciał dać mu tej satysfakcji, nie tym razem. Potter za często wygrywał. Teraz kolej Dracona.
- Ah, Potter, Potter... Wątpisz w moje słowo?
- Szczerze? Tak. - spojrzał na Draco z niesmakiem, jakby zobaczył osobę, która zapomniała co to woda i mydło. - Jaką mam gwarancję, że nie będziesz oszukiwać?
- Żadnej, skoro moje słowo się dla ciebie nie liczy. Ale jeśli chcesz, możesz biwakować przed Zakazanym Lasem i pilnować czy przypadkiem nie będę oszukiwać.
Harry spojrzał na niego przeciągle, po czym uśmiechnął się. Ten uśmiech był co najmniej dziwny.
Tak Gryfoni się przecież nie uśmiechają. - pomyślał Draco. - Tak uśmiechają się Ślizgoni.
Wzdrygnął się, gdy okrutna wizja nasunęła się na jego cudowny umysł. Myśl, że mógłby chodzić z TYM CZYMŚ do jednego domu, a co gorzej spać w jednym domitorium... Nie, nie i jeszcze raz nie! Przerwał natłok niepożądanych myśli, zaśmiecających jego głowę.
- Może być, sądzę, że mogę jedną noc biwakować, i co najważniejsze zobaczyć twoją porażkę. Założę się, że nie przetrzymasz tam nocy. - uśmiechnął się promiennie.
- Jeszcze zobaczymy. - warknął Draco, po czym odwrócił się na pięcie i odszedł.

A teraz jest tu i przedziera się przez krzaki, modląc się, aby nie napotkać żadnej głodnej bestii.
-Ale nie dam mu tej satysfakcji! - pomyślał, zaciskając zęby i prąc do przodu, nie zważając na gałęzie drapiące jego twarz.
Draco zatrzymał się. Spojrzał na polanę, która rozciągała się przed nim.
Na samym jej środku coś leżało. Wytężył wzrok, aby lepiej móc to dojrzeć. Zatkało go. Stał jak wryty, nie wiedząc co zrobić. Na środku polany leżało coś różowego i puchatego. Po dłuższej obserwacji doszedł do wniosku, że bardzo przypomina jednorożca. I nie wyglądało na niebezpieczne i krwiożercze zwierzę, które chciałoby rzucić się na jego cenna osobę. Wyszedł z krzaków, starając się narobić jak najmniej hałasu. Zatrzymał się w wystarczającej odległości od zwierzęcia, ale na tyle blisko, by przyjrzeć się temu czemuś.
Draco zaczął bacznie się rozglądać, czy nikogo nie ma w pobliżu.
- Nigdy nic nie wiadomo - pomyślał.
Był Ślizgonem i to był jego obowiązek, aby sprawdzać tego typu rzeczy. Gdy upewnił się, że jest sam, odetchnął z ulgą.

Nikogo tu nie ma, więc nie trzeba udawać twardziela. - pomyślał. - Zawsze lubiłem takie małe, pluszowe jednorożce. Mama nigdy nie chciała mi takiego kupić.
Wydął w geście niezadowolenia usta. Westchnął, porzucając swoje traumatyczne przeżycia z dzieciństwa w niepamięć, i ruszył w stronę jednorożca. Zwierzę podniosło głowę i spojrzało na niego wzrokiem ala ranna sarna. Chłopaka ten widok bardzo rozczulił. Pochylił się nad bezbronnym, w jego mniemaniu, zwierzątkiem, aby je pogłaskać. Miętosząc cudownie miękką sierść, zapytał:
- Gdzie malutki zgubiłeś mamusię? Taki śliczny konik jak ty, nie powinien sam się pałętać po tak niebezpiecznym miejscu. Jeszcze może ci się coś stać...
Draco chwycił futerko, w miejscu, gdzie u człowieka znajdowałby się policzek i zaczął go tarmosić pieszczotliwie, jak to robią babcie ich wnuczkom.*
- A pyzi, pyzi, maluszku...
Wnet jednorożec otworzył paszczę ukazując całkiem pokaźną artylerię ostrych jak szpilki zębów. Draco widząc niebezpieczeństwo, zbliżające się wielkimi krokami, w postaci paszczy "maluszka", zabrał nogi za pas.
Uciekając (piszcząc przy tym jak dziewczyna) przed z pewnością "bezbronnym" i "malutkim" jednorożcem, dotarł poza obręby Zakazanego Lasu.
Stanął na błoniach Hogwartu, starając się złapać oddech. Odwrócił się, gdy usłyszał głośny śmiech za sobą.
- Właśnie widać jak się nie boisz Malfoy... - wydyszał Potter między atakami śmiechu. -A ten pisk to był na pewno okrzyk bojowy...
- Żebyś wiedział, Potter. - wysyczał wściekle.
Odwrócił się i ruszył w stronę Hogwartu, zostawiając za sobą duszącego się ze śmiechu Pottera.
- Jedna noc w Zakazanym Lesie to za dużo... - mamrotał pod nosem wchodząc po schodach do szkoły.
FanFiction jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
"Bo Anix i Draco to jedna rodzina..." Anix Malfoy Opowiadania - miniaturki 6 08-19-2008 16:40


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:25.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.