Na pewno bym nie zrobił Harrego horkruksem. To dla mnie zbyt pokręcone, zbyt wiele H miał w tym szczęścia.
W chwili dzisiejszej trudno mi nie oprzeć się częściowo na opisach Rowling, ale przed "ujawnieniem się HP" w Wielkiej Sali "kazałbym" Harremu rozbroić Voldemorta pod peleryną niewidką. I pozwoliłbym Harremu ten jeden, jedyny raz użyć zaklęcia Avada Kedavra. Zastanawiam się, czy nie byłoby fajniej, gdyby przy okazji Harry zrobił sobie... horkruksa - z Czarnej Różdżki.
Na pewno bym nie uśmiercił tylu postaci, m.in. Snapa.
A ostatnio przyszło mi do głowy alternatywna wersja - Snape zabija Voldemorta