Ja ryczałam przez prawie całą książkę... xD
Ale najbardziej wzruszyła mnie "śmierć" Harrego i rozmowa z jego zmarłymi rodzicami, przyjaciółmi i Dumbledorem.

Płakałam też przy śmierci Freda, Lupina, Tonks... i kiedy Harry odwiedził groby swoich rodziców w Dolinie Godryka.

To były najgorsze, ale i zarazem najlepsze momenty w książce.