|
Czytelnik horoskopów
Zarejestrowany: Mar 2010
Lokalizacja: Grimlaud Place 12 :)
Posty: 14
|
Ślub Harry'ego i Ginny
Starałam się nie robić błędów, ale jeśli jakieś się znajdą to z góry przepraszam. Krytyka mile widziana.
*
Przygotowania do ślubu Harry'ego i Ginny szły pełną parą. W ogrodzie, przed Norą, stał już wielki, biały namiot. Był znacznie większy od tego, w którym ślub brali Bill i Fleur. Pani Weasley robiła wszystko, by ślub Harry'ego i Ginny były lepsze od zaślubin Billa i Fleur. Harry, Ron, Hermiona i Ginny wybrali się po garnitur i suknię. Aportowali się przed salonem sukien ślubnych. Ginny i Hermiona weszły do środka, natomiast Harry i Ron weszli do sklepu obok - z szatami ślubnymi. Ginny kupiła śnieżnobiałą suknię na ramiączkach, do pasa prostą, a od pasa w dół rozszerzającą się i pofałdowaną. Natomiast Harry kupił czarną, błyszczącą szatę i do tego śnieżnobiałą koszulę. Zapłacili za zakup i deportowali się do Nory. Późnym wieczorem Harry położył się do łóżka czując, że jutro czeka go najwspanialszy dzień w jego życiu. Uśmiechnął się do siebie i już po chwili odpłynął w objęcia Morfeusza.
*
Ginny siedziała na krześle w salonie. Molly właśnie układała jej fryzurę.
-Gotowe, kochanie!-powiedziała Molly
Ginny wyszła z Nory. Podeszła do namiotu, gdzie czekała na nią jej świadkowa, Hermiona. Pozostali goście, Harry ze swoim świadkiem Ronem oraz Mistrz Ceremonii - Minister Magii Kingsley Shacklebolt byli już w środku. Hermiona wręczyła pannie młodej bukiet czerwonych róż. Ginny wkroczyła do środka, a za nią Hermiona. Ginny prezentowała się naprawdę pięknie w śnieżnobiałej sukni. Szły przy akompaniamencie muzyki wydobywającej się ze ścian namiotu. Muzyka ucichła, gdy Ginny stanęła obok Harry'ego, a Hermiona obok Rona. Kingsley odchrząknął, chcąc zwrócić na siebie uwagę zebranych.
-Zebraliśmy się tu po to by połączyć Węzłęm Małżeńskim obecnych tu Harry'ego Pottera i Ginevrę Weasley. Kto jest przeciwny temu związkowi niech powstanie teraz lub zamilknie na wieki.-Kingsley zmierzył wzrokiem gości
Nikt się nawet nie poruszył.
-Czy ty, Harry Potterze, bierzesz sobie za żonę tą o to Ginevrę Weasley?-zapytał Minister
-Tak!-odpowiedział Harry patrząc Ginny w oczy
-Czy ty, Ginevro Weasley, bierzesz sobie za męża tego o to Harry'ego Pottera?-zapytał Mistrz Ceremonii
-Tak!-odpowiedziała Ginny patrząc Harry'emu w oczy
-Teraz nałóżcie sobie obrączki.
Harry wziął złotą obrączkę z czerwono-złotej poduszeczki trzymanej przez rona i wsunął ją na serdeczny palec prawej ręki Ginny. Ginny wzięła taką samą obraczkę, tyle że większą, z takiej samej czerwono-złotej poduszeczki trzymanej przez Hermionę. Wsunęła ją Harry'emu na palec.
-Ogłaszam was mężem i żoną!-oznajmił Kingsley
Z obrączek "wypłynęły" maleńkie czerwone różyczki i "zamknęły" parę młodą w sercu.
-Możesz pocałować pannę młodą!-powiedział Kingsley
Harry objął Ginny delikatnie w talii, a ona zarzuciła mu ręce na szyję. Pocałował ją. Różyczki przemieniły się w gołębie, które poleciału ku sklepieniu namiotu i zniknęły, jakby poleciały do niebia zanieść radosną nowinę. Rozległy się oklaski. Molly nie była w stanie powstrzymać łez szczęścia. Długie ławki zmieniły się w jeden długi stół. Do pary młodej ustawiła się kolejka. Pierwsi podeszli Ron i Hermiona.
-No, to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.-powiedziała Hermiona -Harry, chciałem kupić ci Nervosol, na wypadek gdyby moja siostrzyczka za bardzo grała ci na nerwach, ale Hermiona mi nie pozwoliła.-powiedział Ron
Harry zachichotał, a Ginny obdarzyła brata spojrzeniem bazyliszka.
-Żartowałem! Życzę wam szczęścia i czego tylko dusza zapragnie.-rzekł Ron
Następni w kolejce byli państwo Weasley.
-Wszystkiego najlepszego, kochani.-powiedział Artur ściskając im ręce
Molly przycisnęła Harry'ego i Ginny do siebie.
-Tak się cieszę... wszystkiego najlepszego, szcześcia, gromadki dzieci.-powiedziała Molly
Harry i Ginny zdołali się wyswobodzić z uścisku Molly.
-Harry, będziesz musiał przenieść się z pokoju Rona do pokoju Ginny.-powiedziała Molly
-Pani Weasley, ja i Ginny zdecydowaliśmy się zamieszkać na Grimmauld Place 12. To w końcu mój dom. Stworek już od dawna pytał mnie kiedy tam się wprowadzę. Ten skrzat naprawdę się zmienił. Na lepsze. Nie ma nam pani tego za złe, prawda?-zapytał Harry
-Ależ oczywiście, że nie. I mów mi "mamo", kochanie.-odpowiedziała Molly
-Dobrze... "mamo".-powiedział niepewnie Harry
Teraz podeszli Fred i George
-To kiedy rozwód?-zapytali z powagą, ale oczy im się śmiały
-Za tydzień.-odparła tłumiąc chichot Ginny
Bliźniacy odeszli i podszedł Percy z poważną miną.
-Moje najszczersze kondolencje, kochani!-powiedział
Harry i Ginny parsknęli śmiechem.
-Nikt nie umarł, Percy!-powiedział Harry
-Wiem, i co?-zapytał Percy
-To, że kondolencje składa się jak ktoś umrze!-odpowiedział Harry
Percy zrobił się czerwony jak burak i odszedł. Następnie podeszli Bill i Fleur.
-Scięścia wam wam życę.-powiedziała Fleur ściskając rękę Ginny
-Wszystkiego najlepszego!-powiedział Bill, klepiąc Harry'ego po ramieniu
Bill i Fleur odeszli i podszedł Charlie.
-Wszystkiego najlepszego!-powiedział Charlie
Gdy w końcu wszyscy goście złożyli młodej parze życzenia, zaczęło się wesele. Ginny tradycyjnie rzucała bukietem, który złapała... Hermiona. Harry tradycyjnie rzucał krawatem, który złapał... Ron.
-Hermiono, chyba już czas.-szepnął Ron do Hermiony
Ron i Hermiona odchrząkneli. Wszystkie głowy zwróciły się w ich stronę.
-No więc, ja i Hermiona chcielismy ogłosić, że...-zaczął czerwony na twarzy Ron
-... Jesteśmy zaręczeni!-dokończyła radośnie Hermiona
Wszyscy jak jeden mąż zaczęli się przepychać, by pogratulować narzeczonym. Kiedy wszyscy ucichli i usiedli przy stole, Artur wstał by wznieść toast:
-Chciałbym wznieść toast za parę młodą, zebranych tu gości, ale przede wszystkich wznoszę ten toast za tych, którzy nie mogą być tu z nami. Za tych, którzy zginęli poświęcając się walce z Voldemortem. Mowa tu o Jamesie i Lily Potterach, Syriuszu Blacku, Remusie i Nimfadorze Lupin oraz o Tedzie Tonksie. Wypijmy za nich!
Artur uniósł swój kieliszek i opróżnił go do dna. Pozostali uczynili to samo. Wesele trwało najlepsze. Jakiś czas po północy Andromeda Tonks zaniosła śpiącego wnuka, Teddy'ego, do łóżka. Wesele trwało do białego rana.
__________________
Albert Einstein powiedział:
"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny."
"Są dwie rzeczy nieskończone głupota ludzka i wszechświat, co do tej drugiej nie jestem pewien."
"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić."
"Zabicie kogoś na wojnie nie różni się niczym od popełnienia zwykłego morderstwa."
Ostatnio edytowane przez Ana_Black : 10-28-2010 o 18:37.
|