Wróć   HPN.pl > Fan Zone > Fan Fiction > Opowiadania zakończone

Odpowiedz
 
Narzędzia tematu Wygląd
Stary 04-25-2009, 14:11   #1
FanFiction
Member
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 81
Domyślnie James, myślę, że to był jeden z ludzi Voldemorta... 2/2

James, myślę, że to był jeden z ludzi Voldemorta...
Autor: Majuneczka77



Część I



Ostatni tydzień był bardzo burzliwy i niespokojny. Było tak, jak by ktoś ich obserwował, jak by coś miało się wkrótce wydarzyć.

Był to wieczór. Młoda para przebywała w sypialni, a obok nich w kołysce leżało małe dziecko. Rozmawiali, chodź było już bardzo późno, pewna sprawa nie dawała im od pewnego czasu spokoju.

-James kochanie mógłbyś mi wyjaśnić, dlaczego tak długo nie widzieliśmy już Petera Pettigri?
-Lily muszę Ci przyznać, że mnie także martwi, dlaczego go tak długo już nie widzę. Teraz, gdy Voldemort jest tak niebezpieczny, my jako przyjaciele powinniśmy trzymać się razem. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało. Myślę, że po tym jak się tu wprowadziliśmy Peter nie może nas odnaleźć.

W tym samym momencie podszedł do okna i zobaczył, że ktoś lub coś ucieka w stronę parku.

-Lily zostań tu ja muszę na chwilę wyjść.
-Ale James, poczekaj. Co, co się stałor30;?

Nie zdążyła jednak nic dodać, ponieważ Potter był już po za drzwiami mieszkania. Jednak nim zdążył wybiec to coś lub ten ktoś zdążył już uciec. Kierując się z powrotem w stronę mieszkania James obiecał sobie, że dopóki nie wyjaśni się ta sprawa, nie będzie o niczym mówił Lily.

-Mógłbyś mi wyjaśnić, dlaczego tak szybko wybiegłeś z domu?! Czy coś się stało?!- Dopytywała się niespokojna i zaniepokojona Lily.
-Nie kochanie- Skłamał James.
-Myślałem, że obok naszego domu przechodzi Peter, ale okazało się, że to zwykły mugol.
- Bardzo się wystraszyłam! Obiecaj mi, że już więcej nie zrobisz czegoś takiego!
-Obiecuje- Powiedział, James, chodź wcale nie był tego pewny.

Przez zamieszanie, które spowodował James obudził się Harry- syn Potterów. Jednak, gdy Lily przytuliła go do siebie, nagle zasnął.

Na następny dzień Potterów odwiedził Albus Dumbledor. Nie była to jednak wizyta gościnna. Dumbledor miał bardzo poważną minę i wyglądał tak jak by miało się coś stać, jak by coś wisiało w powietrzu.

- Dzień dobry- powitali Dumbledora Potterowie.
- Dzień dobry- powitał ich Albus, jak zawsze swoim spokojnym głosem, lecz dzisiaj można było w nim wyczuć strzęp niepokoju.
- Miło pana przywitać w naszych skromnych progach.- Oznajmił James, lecz w tej samej chwili Dumbledor przerwał mu i powiedział:
- Lily, James jesteście w niebezpieczeństwie. Lord Voldemort coraz szybciej tworzy swoją armię, która miałaby nam się sprzeciwić. Swoją obecnością zaniepokoił już wielu czarodziei. Wielu z nich nie chciało z nim współpracować i chyba sami wiecie, że za to sprzeciwienie się mu ponieśli śmiertelną karę. Jednak niewielu zgodziło się przejść na jego stronę możliwe, że ze strachu, lub z własnej woli. Myślę, że zdajecie sobie sprawę, że wkrótce Voldemort przyjdzie i do was?
- Ależ Dumbledorze!- Krzyknął oburzony James.
- My na pewno nie przejdziemy na stronę Voldemorta- Dodała oburzona Lily.
- Oczywiście, oczywiście rozumiem i jestem tego świadom, ale jak wiecie od pewnego czasu nie jesteście na tym świecie sami. Macie syna, syna, który potrzebuje waszej opieki. Jeśli Lord Voldemort przyszedłby tu, Harry mógłby stracić rodziców. Dlatego chciałbym wam w pewnym stopniu pomóc ochronić Harrego. Mógłbym zabezpieczyć wasz dom kilkoma czarami?
- Nie widzę przeciwwskazań.- Powiedziała Lily, po czym James dodał:
- Ja także nie mam nic przeciwko temu.

Po tych słowach Albus wstał. Przez chwilę wypowiadał formuły zaklęć w pokoju, w którym wszyscy się znajdowali. Po chwili jednak wyszedł przed dom, gdzie także rzucał zaklęcia, lecz bardzo dyskretnie by mugole niczego nie zauważyli. Wróciwszy powiedział:

- Teraz już wszystko powinno być w porządku. Mniej my nadzieję, że Voldemort szybko się tu nie pojawi. A tak na marginesie: Powiadamialiście kogoś o tym, gdzie mieszkacie?
- Wedle obietnicy Dumbledorze nikomu nie mówiliśmy.- Powiedziała Lily.
- A więc bardzo dobrze. No myślę, że największy czas się pożegnać. Myślę, że jutro znów was odwiedzę.
- E...? Dumledorze to ja Cię odprowadzę.- Powiedział, James i dodał:
- Lily za chwilkę wracam.

Po wyjściu z mieszkania James opowiedział Dumbledorowi, co widział w poprzedni dzień wieczorem. Albus jednak był zaniepokojony tą sytuacją i po chwili przemyślenia powiedział:

-James myślę, że to był jeden z ludzi Voldemorta. Zastanowię się, co zrobić w tej sytuacji. Myślę, że dla bezpieczeństwa ani Ty, ani Lily nie powinniście opuszczać mieszkania. Jutro przyjdę do was i powiem, co będziecie robić dalej. W porządku?
- Oczywiście. Będziemy działać zgodnie z instrukcjami.

Po pożegnaniu w Dumbledorem. James wrócił do domu. Lily już czekała na niego, przygotowując obiad. Mały Harry przewracał się z boku na bok śpiąc w najlepsze.

-Lily- Zawołał Potter.
- Tak?- Odpowiedziała Lily, która jeszcze miała w swych dłoniach nóż i pomidor.
- Powiedz mi, dlaczego nie używasz czarów do przygotowania obiadu?
- James większą satysfakcję sprawia mi, gdy bez użycia czarów zrobię obiad.
- No, jeśli tak uważasz...

Czas po południa minął bardzo szybko. Nikt nie zdążył się obejrzeć, jak za oknem pojawił się księżyc i nastał wieczór.

- Lily Harry już wykąpany?
- Tak kochanie. Myślę, że mogę już go iść położyć spać.
- Ja, także zaraz do was dołączę, lecz najpierw pójdę się napić soku z dyni.

Lily poszła, więc z Harrym do sypialni, a James poszedł do kuchni. Nie mógł się jednak powstrzymać, aby zajrzeć przez okno w to miejsce, gdzie wczoraj zobaczył (jak uważał Dumbledor), zwolennika Voldemorta. Nie zauważył jednak w tamtym miejscu nikogo. Lecz po chwili rozległo się pukanie do drzwi...
FanFiction jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Stary 04-25-2009, 14:13   #2
FanFiction
Member
 
Zarejestrowany: Apr 2009
Posty: 81
Domyślnie

Część II



...James czym szybciej podbiegł do drzwi, aby pukanie nie rozbudziło sennego już Harrego.

- Kto tam?- Zapytał.

Jednak nikt się nie odezwał. Po chwili jednak drzwi otworzyły się z wielkim hukiem. Pojawiła się w nich czarna, zakapturzona postać.

- Expelliarmus!- krzyknęła i w tej samej chwili James padł na podłogę nieopodal kuchni. Jednak wiedział kto złożył mu tą niespodziewaną wizytę. Postanowił jednak nie poddać się bez walki. Wiedział jednak, że nie podoła temu, którego imienia nie wolno wymawiać. Wstał i krzyknął Impe.... lecz jego słowa zostały zakończone innymi:

-Avada kedavra!

Zakapturzona postać zaśmiała się złowrogo nad martwą, zimną i niewinną postacią, po czym przeszła z przedpokoju do drugiego pokoju, gdzie na łóżku leżała Lily i mały, bezbronny Harry. Jednak Lily nie mogła obronić siebie i swojego synka. Tak los nieszczęśliwie ułożył swój plan, że nie pozwolił w tamtej chwili, aby Lily miała przy sobie swoją różdżkę.
Voldemort śmiał się jej złowrogo w twarz i powiedział:

- Taka wspaniała czarownica, a w takiej momencie nie ma przy sobie swojej różdżki i nie może obronić własnego syna! Hahaha!

Jednak Lily krzyczała tylko:

- Nie! Błagam zostaw go! Zostaw nas w spokoju! On nic Ci nie zrobił.

Po czym przytuliła do siebie Harrego. I powiedziała:

- Kocham Cię...

Voldemort nie mógł znieść tego widoku.

- Avada kedavra!- krzyknął i po chwili Lily leżała już martwa obok Harrego. A Voldemort mówił do Harrego:

- Powiedz mi jak się teraz obronisz? Twoja nędzna matka i twój nędzny ojciec zostawili Cię samego! A teraz siedzisz tu sam! I nikt Ci już nie pomoże! Nie możesz się bronić! Jesteś bez silny wobec mnie!

Harry jednak patrzył się tylko czujnie na jego zimną i straszną twarz. Patrzył się tak jak gdyby wyczekiwał jego następnego kroku, chodź i tak nie rozumiał całej sytuacji. Voldemort jednak nie miał zamiaru dłużej prowadzić swojego monologu.

- Avada kadavra- krzyknął lecz teraz nie stało się to co wcześniej z Lily i James'em. Teraz zaklęcie się odbiło i trafiło we właściciela. Jednak On nie padł martwy na posadzkę. Z jego ciałem stało się coś dziwnego. Możliwe, że jak mówili ''wyleciało w powietrze'', ale ja w to nie wierzę. Voldemort z pewnością nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji.
Jego zaklęcie nie zadziałało lecz dlaczego?
Jednak jedyne co pozostało z tego dnia to małe dziecko siedzące na łóżku i wołające ''Mama'' oraz dwa martwe ciała.
FanFiction jest off-line   Odpowiedź z cytowaniem
Odpowiedz


Zasady postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Forum zmienia ludzi? Nacia1234 Inne 10 05-09-2009 20:58
Oliver i James Phelps Ginny_Weasley12 Kosz 23 04-22-2009 14:42
Cel Voldemorta __Ilona__ Kosz 10 09-16-2008 16:53
czemu matka voldemorta filch Kosz 3 03-07-2008 17:09
Śmierć Voldemorta robiks112 Kosz 4 06-17-2007 22:01


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:12.

Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.